Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt paź 18, 2019 11:40 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
 Jak żyć? Mowa przekleństwem a milczenie złotem? 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz wrz 12, 2019 2:47 pm
Posty: 33
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Jak żyć? Mowa przekleństwem a milczenie złotem?
Naszła mnie pewna refleksja na temat właściwego używania daru mowy.Otóż pismo św a konkretnie list do Efezjan 4:29-30,wypowiedzi Świętych Pańskich czy duchowe lektury mówią "Niech z ust waszych nie wychodzi żadne nieprzyzwoite słowo ale tylko dobre i budujące" Generalnie zachęta do tego aby mówić to co przynosi pokój,unikać mówienia o innych a jak już to tylko dobrze.Wszystko pięknie i ładnie ale jak to realizować w codzienności tak na 100%? Jak sobie z tym radzicie w pracy,rodzinie? Ja sobie nie radze! Bo każdy chyba czasami skrytykuje jakiś aspekt rzeczywistości(mowa negatywna,narzekanie,burzenie pokoju wśród ludzi) czy powie sie o kims gdy tego kogos nie ma wśród nas.Najprościej byłoby MILCZEĆ i lektury duchowe mówią o tym ze łatwiej milczeć niz zachować umiar w mówieniu....no cóż jaki jest wasz sposób? Mi to wychodzi nieudolnie i naprawdę sobie często myślę że milczenie jest złotem,gdybyśmy w rodzinie pracy wśród znajomych milczeli to ileż grzechów języka byśmy unikneli.Ale z kolei takie milczenie wydaje sie nienaturalne.Czy może stopniowo uczyć się sztuki panowania nad darem mowy? Jaki jest wasz pogląd? List św Jakuba rozdział 3 ciekawie mówi o panowaniu nad językiem i teraz lepiej to rozumiem bo niesamowita musi być doskonałość aby opanować/poskromić język


N wrz 29, 2019 12:44 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz maja 23, 2019 4:55 pm
Posty: 70
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak żyć? Mowa przekleństwem a milczenie złotem?
Ja ciągle nad tym pracuję i ciągle mi się nie udaje, ale tak nie jest, że słowa, w których się narzeka, marudzi są niedoskonałością. Niestety jako Polacy mamy utrudnioną sprawę bo Polacy lubią narzekać, więc jak się spotka z kimś kogo się dawno nie widziało i nie ma się za bardzo o czym gadać to narzekanie będzie dobrym tematem. W ogóle doskonalej jest słuchać innych niż mówić. Dlaczego staram się ciągle ćwiczyć w tym by nikomu nie przerywać tylko słychać cierpliwie co inni mają do powiedzenia. św Faustyna powiedziała coś takiego, że dusza gadatliwa nie dojdzie do doskonałości. I tutaj znowu mnisi są w świetnej sytuacji bo reguła nakazuje milczenie chyba tylko na rekreacji mogą rozmawiać. Nasz świat to świat hałasu nawet w szkole na przerwie jest harmider. Pamiętam jak czytałam wypowiedź młodej zakonnicy, która powiedziała, że szokiem było dla niej ta cisza zakonna bo przecież przyszła do zakonny z takiego świata chaosu, hałasu, harmidru jakoś tak to określiła.

_________________
"od dobrego użycia czasu zależy nasza wieczność, a jedna chwila stracona, jest stratą niepowetowaną" cytat


N wrz 29, 2019 12:35 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz wrz 12, 2019 2:47 pm
Posty: 33
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak żyć? Mowa przekleństwem a milczenie złotem?
U mnie wyglądało to w ten sposób że kiedyś myślałem sobie że jak zlikwiduje całkowicie używanie wulgaryzmów to w zasadzie grzechy języka wyeliminuje całkowicie.No a okazuje się że jest wiele innych grzechów języka..mi się wydaje że to praca stopniowa i proces na całe życie.Nie można stwierdzić "od dzis juz doskonale panuje nad językiem" bo tylko człowiek się zniechęci ale raczej małymi krokami poprzez wyeliminowanie np całkowicie wulgaryzmów,małych kłamstw w codzienności a potem kolejne etapy itd.Tak chyba musze robić żeby nie zwariować a chyba jestem perfekcjonista i juz chciałbym byc idealnym.Więc wydaje mi się że trzeba wprowadzić metode małych kroków w procesie panowania nad językiem bo oczywiste że w kilka miesięcy tego nie osiągniesz ale w kilka miesięcy jak najbardziej można jedna wadę w tej sferze języka wyeliminować.Dobrze też nie być gadatliwym.Dla mnie jako skrupulanta czasami to bywa skomplikowane bo rozumiem narzekanie gdy ktoś ma mieszkanie,jedzenie i prace to jest grzech ale jeśli coś w państwie Polskim mi sie nie podoba i głośno wyraze swoją opinie to też?


N wrz 29, 2019 2:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 3304
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak żyć? Mowa przekleństwem a milczenie złotem?
artur96 napisał(a):
Naszła mnie pewna refleksja na temat właściwego używania daru mowy.O Ja sobie nie radze! Bo każdy chyba czasami skrytykuje jakiś aspekt rzeczywistości(mowa negatywna,narzekanie,burzenie pokoju wśród ludzi) czy powie sie o kims gdy tego kogos nie ma wśród nas.Najprościej byłoby MILCZEĆ i lektury duchowe mówią o tym ze łatwiej milczeć niz zachować umiar w mówieniu....no cóż jaki jest wasz sposób?


Też mam problem z językiem zwłaszcza,że czasami czyjeś narzekanie wypada skomentować nawet, jeżeli samemu się nie narzeka ( na ogół).
Od niedawna pracuję ze starszą koleżanka,która strasznie, ale to strasznie narzeka na wszystko i wszystkich.
Komentuję, starając się wyszukać pozytywne strony sytuacji ( zawsze jakieś są).

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Pt paź 04, 2019 10:19 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 840
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak żyć? Mowa przekleństwem a milczenie złotem?
"Nie unikniesz grzechu w gadulstwie" ; ) Miewam z tym problemy... a zwłaszcza o polityce gadać potrafię ze znajomymi godzinami, choć nawet politykiem nie jestem : )

Święty Benedykt pisząc Regułę zwracał uwagę na niepotrzebne rozmowy, takie gadanie byle tylko gadać. Zabronił tego. Milczenie jest złotem. W klasztorach benedyktyńskich na ogół jest bardzo cicho. A co dopiero w eremie kamedulskim...

Nie ma możliwości, żeby w klasztorach odchodziło takie gaworzenie jak na jarmarku czy dworcu. To nie miejsce i nie czas. We wszystkich zakonach do dziś obowiązuje tzw. silentium sacrum - po Komplecie (liturgicznej modlitwie na zakończenie dnia) już się nie rozmawia. Chodzi o to, żeby docenić milczenie. Dopiero na pierwszych modlitwach zakonnicy na wezwanie "Panie otwórz wargi moje a usta moje będą głosić Twoją chwałę" - odzywają się, tzn. modlą słowami.

Przy posiłkach w monastycznych wspólnotach przeważnie cisza, podczas obiadu jeden z braci czyta fragmenty Pisma Świętego, Reguły oraz jakąś pobożną lekturę. Nie ma też rozmów między 14.00 - 15.00, ciszy jest więc sporo. To wciąż odróżnia w dzisiejszym świecie klasztory, które są oazami spokoju i domami kontemplacji od innych domów rodzinnych, zakładów pracy, restauracji, barów itd.

Niekiedy wydaje się, że milczenie to coś co ludzi dzieli. Można milczeć i w ten sposób zaznaczać swoją niechęć do kogoś. Jednak milczenie potrafi łączyć. Jak np. są ze sobą zakochane osoby, wtuleni, wpatrzeni w siebie, nic nie mówią, uśmiechają się, milczą... słowa są tu kompletnie niepotrzebne, mogłyby zepsuć w danej chwili coś co jest pomiędzy nimi.

Nie ilość słów, ale ich jakość ma tak naprawdę wartość. Milczeniem też można "porozumiewać się". Dziś w tym biegu niekiedy na oślep, chaosie kłapiemy trzy po trzy, a owoc z tego żaden i pożytku też nie ma. Panować nad językiem, to wielka sztuka.

Pamiętam jak dziś rekolekcje w nowicjacie, czy dni skupienia. Obowiązywało milczenie. To był czas, żeby wsłuchiwać się w głos Boga. Porozumiewaliśmy się tylko wtedy kiedy było to konieczne. Jednak przy pracy unikaliśmy rozmów ze sobą, tak samo podczas posiłków. Były modlitwy, czas "pustyni", nie było zajęć i czasu na skupienie aż nadto. Wtedy był głód mowy... aż tak język "swędział", żeby się odezwać, coś powiedzieć, cokolwiek. Po takich trzech dniach milczenia odetchnęliśmy z ulgą ;) choć nie oznaczało to gadania non stop ze sobą. Klasztor to szczególne miejsce, gdzie waży się to co się powie.

Oczywiście na rekreacji nawet dowcipy sobie opowiadaliśmy, ale tak na co dzień nie było takiej potrzeby, żeby gadać o wszystkim i o niczym jednocześnie.

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Pt paź 04, 2019 10:55 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3089
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak żyć? Mowa przekleństwem a milczenie złotem?
Wypada tylko przyklasnąć wypowiedziom. Zwłaszcza wobec chęci rozstrzygania o tym co było. To bezsensowna droga, niczego nie zmieniająca, bo powstają w naszym życiu nowe inne wyzwania. Którym sprostać łatwiej, gdy jesteśmy wyciszeni. Łatwiej jest nam wtedy analizować to co nas spotyka. W natłoku myśli jest to trudne, utrudniające dojście do lepszych rozstrzygnięć.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


So paź 05, 2019 8:49 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1621
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak żyć? Mowa przekleństwem a milczenie złotem?
Gdy nie przebywam w Polsce mówię mniej, prościej i bardziej pozytywnie- kiedyś zresztą nawet zastanawiałam się jak posługiwanie się językiem innym niż ojczysty wpływa na moje relacje z ludźmi. Po prostu wtedy posługuje się jezykiem którego nie znam nadal na tyle biegle by powiedzieć coś bardziej złożonego niejako bezmyślnie, nie wkładając w to pewnego wysiłku. No i wtedy okazuje się że dużo rzeczy nie jest wartych tego wysiłku -plotkowanie, marudzenie i narzkanie, duża część sporów. Kiedy jestem w Polsce dłużej zaczynam się męczyć swoją odzyskiwaną gadatliwością, bgoo ta wraca w bardziej sprzyjających warunkach. Z drugiej strony stępiła się trochę moja wrażliwość na wulgaryzmy - kiedyś ich w ogóle nie używalam. Ale w językach innych niż polski one mnie nie rażą. Sama jednak używam jeśli już to zwrotów nie tyle wulgarnych co potocznych (czy nieeleganckich) - bo to często upraszcza komunikację ale mam wrażenie że i na polskim.to się odbija. Kiedyś, na samym poczatku, podłapałam w drodze na proszony obiad określenie kiepskiej pogody od pewnej nobliwej, starszej pani. Gdy tylko nadarzyła się okazja nie omieszkałam "zabłysnąc" tym zwrotem. Konsternację tych co to słyszeli przerwał pan domu który poprawił moją wymowę dodając że tak w ogóle to wulgaryzm


N paź 06, 2019 11:17 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6343
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jak żyć? Mowa przekleństwem a milczenie złotem?
Takie słowa to faktycznie element kultury. Idziemy z dzieckiem ze szkoły do samochodu i po drodze słyszę to polskie słowo na "k" dobiegające z garażu, bo ktoś tam rozmawia sobie przez telefon i wszystko dolatuje nawet na chodnik. I już wiem, że sami swoi w okolicy mieszkają chociaż to nie Polska i nikt mi się nawet nie przedstawiał. Dziecko jeszcze nie zna tego słowa, więc i nie pyta o znaczenie. Jednak jak usłyszę gdzieś obok mnie wiązkę takich słów wypowiedzianych w emocjach, bo widać, że ktoś jest wkurzony, to i tak na jakiś czas siada mi humor.


Pn paź 07, 2019 2:55 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL