Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt cze 02, 2020 8:05 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
 Grzech i jego skutki 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2705
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
Cytuj:

Tak, wydaję mi się, że to jest jasne dla wszystkich, że zarówno kobieta jak i mężczyzna są osobami w całości i nie potrzebują do życia siebie nawzajem, bo zarówno kobieta jak i mężczyzna zostali stworzeni tak, że jeśli potrzebują, mogą wyzwolić w sobie cechy zarówno damskie jak i męskie.
Dlatego też, gdy np. kobieta zostaje wdową z czwórką dzieci, które musi wychowywać od tej pory sama, nie potrzebuje mężczyzny u swego boku, bo może z powodzeniem nie tylko być matką, ale również zastąpić dzieciom ojca. Może nie zrobi tego w sposób doskonały, ale jest to możliwe. Pamiętam, że mówił o tym śp.Ks. Pawlukiewicz. w jednym ze swoich wykładów o relacjach damsko-męskich.

No nie zgodze się. Matka nie zastąpi dziecią ojca i odwrotnie też nie. Zawsze bedzie ten brak.
W byciu pelnią chodzi o to aby nie szukać w drugiej osobie jakiegoś uzupelnienia swoich braków i opierac np poczucie wlasnej wartości od tego czy mnie ktos pokocha czy tez nie.
sachol napisał(a):

Myślę, że to działa w obydwie strony. Kobiety powinny panować nad swoimi emocjami, a mężczyźni nad swoim "zwierzęcym" instynktem.

Tak pisała o tym equelles. Pozatym czy ten "zwierzecy" instynkt doryczy tylko mezczyzn ? Wydaje mi sie ze nie i ta granica coraz bardziej sie zaciera. Np wiele kobiet jest uzaleznionych np od pornografii, masturbacji i nie śa to małe liczby.


N mar 29, 2020 1:25 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
sachol napisał(a):
No nie zgodze się. Matka nie zastąpi dziecią ojca i odwrotnie też nie. Zawsze bedzie ten brak.
W byciu pelnią chodzi o to aby nie szukać w drugiej osobie jakiegoś uzupelnienia swoich braków i opierac np poczucie wlasnej wartości od tego czy mnie ktos pokocha czy tez nie.


Może nie wyraziłam się do końca jasno. Chodzi o to, że każda kobieta i każdy mężczyzna, tak jak wspomniałaś wczesniej nie potrzebują siebie nawzajem, aby się dopełniać, bo sami w sobie są jako "całość". Jednak tak w życiu jak i w przyrodzie występują sytuacje wyjątkowe, w których to kobieta może niejako zastąpić mężczyznę i na odwrót. Podając przykład- kobieta nie potrzebuję mężczyzny do tego, by utrzymać całą rodzinę (mimo, że może być jej trudniej to zrobić), porąbać drewno na opał, rozpalić w kominku, zmienić żarówkę, otworzyc słoik (haha - to już pojechałam) czy jakie tam inne czynności, które wykonuje mężczyzna. Problemy mogą wystąpić przy próbie zmiany opony, ale i z tym sobie dzisiaj kobietki potrafią poradzić :D Pod względem emocjonalnym również może przejawiać cechy bardziej odpowiednie dla mężczyzn i z powodzeniem wprowadzać w domu dyscyplinę itd. Podobnie mężczyzna, gdy jego małżonka wyjeżdża powiedzmy w delegację, może z powodzeniem zająć się dziećmi,tuleniem ich do snu, gotowaniem itd. Wracając jednak do wcześniejszej wypowiedzi equelles oraz Twojej późniejszej - Dopełnienie w małżeństwie ma inny wymiar. Nie chodzi o "połówki", które bez siebie nie mogą samodzielnie istnieć czy funkcjonować, ale raczej o to, że kobieta i mężczyzna mogą cudownie się uzupełniać i w tym uzupełnieniu, czyli w małżeństwie tworzyć jedność, tak jak tworzy ją np. Kościół Chrystusa.

sachol napisał(a):
Tak pisała o tym equelles. Pozatym czy ten "zwierzecy" instynkt doryczy tylko mezczyzn ? Wydaje mi sie ze nie i ta granica coraz bardziej sie zaciera. Np wiele kobiet jest uzaleznionych np od pornografii, masturbacji i nie śa to małe liczby.



Masz rację, choć nie wiem jakie są to liczby, ale cóż poradzić na to, że wszędzie, gdzie nie spojrzysz tam tylko seks, nagość i przyjemności, a ludzie od zawsze szukają szczęścia. W tym przypadku nie tam, gdzie trzeba. Model kobiety i mężczyzny już nie jest, więc taki oczywisty. Tak działa demoralizacja społeczeństwa, która wciąż zbiera swoje żniwa.


N mar 29, 2020 9:12 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2705
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
Cytuj:
Może nie wyraziłam się do końca jasno. Chodzi o to, że każda kobieta i każdy mężczyzna, tak jak wspomniałaś wczesniej nie potrzebują siebie nawzajem, aby się dopełniać, bo sami w sobie są jako "całość". Jednak tak w życiu jak i w przyrodzie występują sytuacje wyjątkowe, w których to kobieta może niejako zastąpić mężczyznę i na odwrót. Podając przykład- kobieta nie potrzebuję mężczyzny do tego, by utrzymać całą rodzinę (mimo, że może być jej trudniej to zrobić), porąbać drewno na opał, rozpalić w kominku, zmienić żarówkę, otworzyc słoik (haha - to już pojechałam) czy jakie tam inne czynności, które wykonuje mężczyzna. Problemy mogą wystąpić przy próbie zmiany opony, ale i z tym sobie dzisiaj kobietki potrafią poradzić :D Pod względem emocjonalnym również może przejawiać cechy bardziej odpowiednie dla mężczyzn i z powodzeniem wprowadzać w domu dyscyplinę itd. Podobnie mężczyzna, gdy jego małżonka wyjeżdża powiedzmy w delegację, może z powodzeniem zająć się dziećmi,tuleniem ich do snu, gotowaniem itd. Wracając jednak do wcześniejszej wypowiedzi equelles oraz Twojej późniejszej - Dopełnienie w małżeństwie ma inny wymiar. Nie chodzi o "połówki", które bez siebie nie mogą samodzielnie istnieć czy funkcjonować, ale raczej o to, że kobieta i mężczyzna mogą cudownie się uzupełniać i w tym uzupełnieniu, czyli w małżeństwie tworzyć jedność, tak jak tworzy ją np. Kościół Chrystusa.

No nie nadal się nie zgodze. W byciu całością nie chodzi o to aby kobieta stawała się mężczyzną czy też na odwrót. Brak ojca czy też brak matki zawsze będzie brakiem.


Pn mar 30, 2020 7:36 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1614
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
sachol napisał(a):
Gdyby małżeństwo nie było według słów samego Pana Jezusa najuciążliwszym ze wszystkich stanów


W sumie nie przypominam sobie słów zawartych w Ewangeliach gdzie Pan Jezus określiłby małżeństwo jako ''najbardziej uciążliwy stan''. Pan Jezus zaznaczał potrzebę wierności i lojalności w małżeństwie, jedna żona i jeden mąż w nierozerwalnym małżeństwie, bez oddalania żony, co ówczesnym Żydom wydawało się być drogą bardzo uciążliwą, zważ na to że wśród Żydów panowała także zasada wielożeństwa, patriarchowie mieli kilka żon, brali sobie nałożnice, niewolnice, szczególnie królowie.

Bóg stworzył pierwszych ludzi jako parę - małżeństwo. Ustanawiając ich jako małżeństwo. I to był stan najpiękniejszy a nie uciążliwy. I miał to być stan najlepszy i najpiękniejszy dla człowieka w jego egzystencji dla Boga, ale grzech pierworodny naruszył tę doskonałą harmonię pomiędzy kobietą a mężczyzną.

Małżeństwo łatwe nie jest, ale to nie znaczy że zawsze ma być czymś szczególnie uciążliwym, istnieją przecież szczęśliwe małżeństwa gdzie ludzie naprawdę się kochają, szanują, rozumieją, wspierają. Myślę że najlepsze małżeństwo to takie które jest oparte na Bogu i na filarze prawdziwej i serdecznej przyjaźni pomiędzy małżonkami.

Cytuj:
Nie to błedne myślenie. Myślenie tego świata o jakiś polkwkach jabłka czy tez dopelnienia. Kobieta jest osobą w calości i mężczyzna też.


Proponuję poszukać materiału o pełni człowieka jako mężczyzny i kobiety w zamyśle Boga, na chrześcijańskich stronach. Absolutnie nie mam na myśli jakichś tam połówek jabłka czy pomarańczy, ale zamysł samego Boga który tworzy człowieka jako mężczyznę i kobietę aby razem stanowili jedno - pełnię człowieka.

Cytuj:
fundamentem dobrej relacji jest poczucie własnej wartości. Do szczęscia nie potrzebujesz dobrego chłopaka ale Boga.


To prawda że Bóg jest pełnią szczęścia i źródłem szczęścia, tego prawdziwego szczęścia, ale zważ na pewną sprawę - Adam przebywał w Ogrodzie Eden, w Raju, rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz, Bóg przechadzał się po Ogrodzie Eden, był tak blisko człowieka w niezwykłej relacji, a jednak Bóg powiedział - nie jest dobrze aby człowiek był sam.

Adam nawet pomimo tego iż żył w Raju, w rajskiej rzeczywistości, pomimo tego że miał bezpośrednie wręcz doświadczenie Boga i relację z Bogiem, pomimo tego wszystkiego był samotny. I to stwierdza nawet sam Bóg. Tym samym Bóg daje Adamowi dar - drugiego człowieka - Ewę.

Bóg nie daje drugiego Adama, aby chodzili razem na piwo i wędkowali. Ale daje Adamowi Ewę, istotę taką jak Adam a jednak inną niż mężczyzna. Aby oni wspólnie tworzyli rzeczywistość świata, aby byli razem jako małżeństwo, Bóg stwarza ludzi do relacji miłości gdzie dwoje stają się jedno - stając się jednym ciałem. I aby ich miłość przynosiła owoce - kolejne istoty ludzkie.

Cytuj:
Kobiety wspólczense niestety ulegly temu swiqty i działają wbrew swojej naturze traktujac seks jak sport czy też "towar" za ktory moga uzyskać rózne dobra materialne.


Ten problem nie dotyczy tylko kobiet współczesnych, problem jest ''stary jak świat'' w/g popularnego powiedzenia.

nat.ka napisał(a):
Equuleuss, wyjdziesz za mnie?


:lol: Popatrz, gdzie te chłopy, prawdziwe chłopy, skoro kobiety już z braku takowych proponują sobie małżeństwo! :lol:

Cytuj:
kobieta jak i mężczyzna są osobami w całości i nie potrzebują do życia siebie nawzajem


Bóg jednak był innego zdania stwarzając ludzi. Bóg powiedział - nie jest dobrze aby człowiek był sam. Gdyby Bóg założył iż kobieta i mężczyzna nie potrzebują siebie wzajemnie to nie stwarzałby Ewy, nie stworzyłby kobiety dla mężczyzny i mężczyzny dla kobiety. Nie ustanowiłby ich jako parę - małżeństwo. Przecież Adam i Ewa nie byli singlami! Od razu Bóg ustanowił ich małżeństwem, w naturalny sposób. Bóg nie stworzył singla!

Cytuj:
bo zarówno kobieta jak i mężczyzna zostali stworzeni tak, że jeśli potrzebują, mogą wyzwolić w sobie cechy zarówno damskie jak i męskie


Mówimy o cechach które są z przyrodzonej natury i budowy mózgu, a także hormonów działających na przekaźniki neuronów, tworząc swoiste cechy psychiczne płci, czy też mówimy o sytuacji gdzie chcąc nie chcąc, poprzez okoliczności kobieta czy mężczyzna muszą niejako przejąć to co z natury posiada mężczyzna i to co z natury posiada kobieta?

Tylko że to nigdy nie będzie tym samym co bycie mężczyzną lub bycie kobietą dane z natury - mózg, cechy psychiczne płci, działanie hormonów, także na psyche, fizjologia, inny rodzaj percepcji, odmienna budowa i konstrukcja psychiczna jak i fizyczna. A także odmienny sposób wychowania - czynniki środowiskowe, a także społeczne, kulturowe.

Cytuj:
Dlatego też, gdy np. kobieta zostaje wdową z czwórką dzieci, które musi wychowywać od tej pory sama, nie potrzebuje mężczyzny u swego boku, bo może z powodzeniem nie tylko być matką, ale również zastąpić dzieciom ojca.


Kobieta nie zastąpi ojca ani mężczyzny w wychowaniu dziecka. W niczym, ani też w związku. Widzisz, ja jestem nietypową kobietą, potrafię bawić się z chłopcem - dzieckiem jak facet, kopać w piłkę, tłuc się na miecze, także świetlne, bawić się z męskie zabawy i mieć z tego frajdę, bo to także taki mój świat, ale to że to potrafię i nawet jak facet wyglądam, bo z natury jestem androgyniczna, fizycznie i mentalnie, ale to nie znaczy że ja jestem facetem i że mogę zastąpić mężczyznę lub ojca dziecku.

Mogę wpoić dziecku męskie cechy, męski system wartości, ale nie mam realności bycia mężczyzną w biologicznej i genetycznej płci męskiej. A to robi różnicę. Tym samym, mam takie wrażenie iż Twoja wypowiedź mogłaby niejako zostać wykorzystana aby potwierdzać wychowanie dzieci przez pary homoseksualne, gdzie w takim związku lesbijka w stylu butch mogłaby zastąpić ojca dziecku, albo w parze gejowskiej, gdzie ten sfeminizowany gej mógłby być mamusią.

Zarówno chłopiec jak i dziewczynka potrzebują rodziców obojga płci, potrzebują do właściwego wzrostu ojca i matki - prawdziwego mężczyzny i kobiety, a nie matki starającej się być także tatą lub ojca zastępującego również mamę. Tutaj nie ma tego co jest istotą, czym innym jest kiedy córka widzi siebie w oczach ojca i syn widzi siebie w oczach ojca.

Cytuj:
Może nie zrobi tego w sposób doskonały, ale jest to możliwe.


Ale nigdy nie będzie to tym czym być powinno - rodziną gdzie jest matka i ojciec. Zabraknie ojca. I ten brak będzie istotny. To zawsze będzie już rodzina bez ojca. Poza tym, wiele kobiet jest kobiecych, z zestawem cech typowo kobiecych, nie są w stanie przekazać dziecku męskiego świata i męskich wartości.

Cytuj:
Chodzi o to, że każda kobieta i każdy mężczyzna, tak jak wspomniałaś wczesniej nie potrzebują siebie nawzajem, aby się dopełniać, bo sami w sobie są jako "całość"


Jednak gdyby tak było jak piszesz, to jaki byłby sens tego że Bóg stwarza ludzi jako parę, jako kobietę i mężczyznę, jako istoty o odrębnej, innej płci? Gdyby kobieta i mężczyzna nie potrzebowali siebie nawzajem to jaki byłby sens stworzenia kobiety? Jakie znaczenie miałoby istnienie dwóch odrębnych płci? I ustanowienie ich małżeństwem aby byli jedno, nierozerwalny związek aż do śmierci?

Gdyby nie potrzebowali siebie nawzajem, to żyliby osobno, a łączyć by się mogli w akcie kopulacji raz do roku aby wydać młode i znów być samemu. Ale w przypadku człowieka tak nie jest.

Cytuj:
Podając przykład- kobieta nie potrzebuję mężczyzny do tego, by utrzymać całą rodzinę (mimo, że może być jej trudniej to zrobić), porąbać drewno na opał, rozpalić w kominku, zmienić żarówkę, otworzyc słoik (haha - to już pojechałam) czy jakie tam inne czynności, które wykonuje mężczyzna.


To zapytać trzeba by tę kobietę czy czuje się z tym szczęśliwa. Bo coś takiego jest ponad jej siły.

Cytuj:
Pod względem emocjonalnym również może przejawiać cechy bardziej odpowiednie dla mężczyzn i z powodzeniem wprowadzać w domu dyscyplinę itd. Podobnie mężczyzna, gdy jego małżonka wyjeżdża powiedzmy w delegację, może z powodzeniem zająć się dziećmi,tuleniem ich do snu, gotowaniem itd.


Czyli jak nic - ideologia gender! :) To oczywiste że mężczyzna może zająć się dzieckiem, to oczywiste że kobieta może położyć świetnie gładź i glazurę. Tylko że nadal kręcimy się w kwestii podziału ról - obowiązków, predyspozycji, naturalnych zdolności.

Czyli to że ja potrafię wykonać różne naprawy, zmontować meble, używać narzędzi, a moje pasje / zainteresowania są w męskim świecie, i ogólnie nawet wyglądam jak przystojny facet, to w sumie mogę ożenić się - wyjść za siebie samą. Bo przecież mam tutaj przed sobą w lustrze przystojniaka - wysokiego brunecika z gębą modela, szarmanckiego i rycerskiego, o niezwykłych i interesujących pasjach / zainteresowaniach, interesującej osobowości, ileż to my mamy tematów ze sobą, dzielimy ze sobą wszystko! To po co mi w sumie ten facet - mężczyzna. Jak przegra ze mną na starcie. Czyli w sumie te nowomodne śluby z samym sobą to jednak jest coś. I popatrz - wierność do śmierci, z tą samą osobą, nie ma możliwości nawet odejścia! :)

Cytuj:
Dopełnienie w małżeństwie ma inny wymiar. Nie chodzi o "połówki", które bez siebie nie mogą samodzielnie istnieć czy funkcjonować, ale raczej o to, że kobieta i mężczyzna mogą cudownie się uzupełniać i w tym uzupełnieniu, czyli w małżeństwie tworzyć jedność, tak jak tworzy ją np. Kościół Chrystusa.


O tak.

sachol napisał(a):
Pozatym czy ten "zwierzecy" instynkt doryczy tylko mezczyzn ? Wydaje mi sie ze nie i ta granica coraz bardziej sie zaciera. Np wiele kobiet jest uzaleznionych np od pornografii, masturbacji i nie śa to małe liczby.


Tak, i to jest także efekt tego wypaczonego feminizmu, bowiem istnieje feminizm zdrowy, i ten popierał Jan Paweł II, jednak bardziej panoszy się model feminizmu który jest karykaturą i taką karykaturę czy też kreaturę próbuje uczynić z kobiety. Kobieta jako samica - zawsze chętna do kopulacji z dorodnym samcem. Kobieta wyzwolona z wszelkich reguł, chodząca do łóżka z kim chce i kiedy chce, zaliczająca facetów.

Popularne dialogi z filmów chociażby - jeszcze się z nim nie bzykałaś? Bzykanko, bzzzzzz, bzzzzzz...


Pn mar 30, 2020 10:43 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn mar 09, 2020 3:19 pm
Posty: 21
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
sachol napisał(a):
No nie nadal się nie zgodze. W byciu całością nie chodzi o to aby kobieta stawała się mężczyzną czy też na odwrót. Brak ojca czy też brak matki zawsze będzie brakiem.

Genialnie wytłumaczyła mi to moja żona. Powiedziała mnie więcej tak: "Jest mi wygodnie z tym że jesteś, i że umiesz robić te wszystkie różne rzeczy. I w tym się uzupełniamy, że ja robię to co umiem a czego Ty nie umiesz, a Ty robisz to co umiesz, a czego ja nie muszę się uczyć. Ale jestem całością i jestem kompletna, i jeśli przyjdzie taka potrzeba to ja poradzę sobie bez ciebie". :D


Pn mar 30, 2020 4:00 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1614
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
Mam na myśli jednak komplementarność mężczyzny i kobiety w bardziej istotnym wymiarze, nie tylko w sensie ich funkcji czy ról społecznych, albo cech psychicznych czy fizycznych, ale tę głębszą, najbardziej istotną, mającą najgłębsze znaczenie.

Bowiem mężczyzna może niejako wyuczyć się kobiecych zajęć / ról i je przyjąć, kobieta także może wyuczyć się męskich ról / zajęć, jednak istota płci i tej komplementarności, dopełnienia jednego w drugim, jest jednak w czymś innym. Pozwolę sobie posłużyć się tym tekstem (sorry jeśli jest zbyt długi) ze strony - opoka -

Komplementarność kobiety i mężczyzny pod względem fizycznym i psychicznym stosunkowo łatwo zauważyć i zrozumieć. Skupianie się na tym wymiarze, jak czyni to np. Arystoteles, powoduje jednak, że różnicę ujmuje się głównie w znaczeniu funkcjonalnym. Stąd pytanie, na ile owe „funkcje” są wrodzone (naturalne), w jakim zaś wyuczone (społecznie skonstruowane), a w związku z tym, w jakim stopniu mogą podlegać także rekonstrukcji.

Jednak z punktu widzenia misterium człowieka podstawowe znaczenie ma komplementarność ontyczna. Chodzi nie tylko o pomoc w zakresie działania (wszak wiele prac mogło być wykonanych przez zwierzęta), ale o pomoc w zakresie bycia. „Kontekst biblijny – pisze Jan Paweł II – pozwala rozumieć to także w ten sposób, że kobieta ma «pomagać» mężczyźnie – a zarazem on ma jej pomagać – przede wszystkim w samym «byciu człowiekiem»”.

Chodzi niewątpliwie o „pomoc” obustronną, o wzajemną „pomoc” w byciu człowiekiem, gdyż tylko dzięki integracji tego, co „męskie”, i tego, co „kobiece”, człowieczeństwo realizuje się w pełni. Mężczyźnie do pełni doświadczenia swojego człowieczeństwa brakuje czegoś, co posiada tylko kobieta, a kobiecie tego, co posiada tylko mężczyzna. Mężczyzna nie może siebie do końca zrozumieć bez próby zrozumienia kobiety. Nie może zrozumieć, kim jest, jaka jest jego godność i jego powołanie. Także kobieta nie może siebie do końca zrozumieć bez próby zrozumienia mężczyzny.

„Poznanie człowieka – pisze Jan Paweł II – przechodzi przez męskość i kobiecość, stanowiące dwa «wcielenia» tej samej metafizycznej samotności wobec Boga i świata”. Dopiero patrząc na kobietę, tak podobną i tak różną zarazem, mężczyzna zaczyna rozumieć swoją odmienność i swój męski sposób bycia człowiekiem. Dopiero patrząc na mężczyznę, kobieta zaczyna rozumieć siebie i swój kobiecy sposób bycia człowiekiem. Płeć, będąc podporządkowaną płodności, z istoty ma charakter relacyjny. Nigdy nie występuje w liczbie pojedynczej.

„[…] kobiecość odnajduje w pewnym sensie samą siebie wobec męskości, podczas gdy męskość potwierdza się przez kobiecość”. Mężczyzna i kobieta postrzegają siebie jako różnych duchowo, uczuciowo, psychicznie, cieleśnie i seksualnie, mając zarazem pełną świadomość swojej osobowej godności i zdolności do uzupełniania się (komplementarności), do bycia darem dla siebie (communio personarum.

Adam, patrząc na kobietę, zaczyna rozumieć, co to znaczy być mężczyzną. Podobnie dzieje się z Ewą. Zaczynają siebie lepiej rozumieć, odkrywając, że człowieczeństwo to więcej niż jedna płeć. Istnieje jeszcze drugi kontynent, który domaga się odkrycia. Osoba odmiennej płci jest wyzwaniem. Niesie w sobie tajemnicę.

Trudność wzajemnego zrozumienia w relacji między mężczyzną i kobietą została zaplanowana przez Boga i pomaga człowiekowi bardziej być sobą: mężczyźnie – mężczyzną, kobiecie – kobietą. Rezygnacja z podjęcia trudu zrozumienia osoby przeciwnej płci, próba zacierania ontycznej różnicy, przyczynia się do istotnego zubożenia doświadczenia bycia człowiekiem.

„Mężczyzna i kobieta są «od początku» wezwani – jak podkreśla Jan Paweł II – nie tylko do tego, aby bytować «obok» siebie czy nawet «razem z sobą», ale są też wezwani do tego, aby bytować wzajemnie «jedno dla drugiego»”. „«Kobieta jest ‘pomocą’ dla mężczyzny, tak jak mężczyzna jest ‘pomocą’ dla kobiety!»: w ich spotkaniu urzeczywistnia się koncepcja harmonijnej jedności osoby ludzkiej, nie oparta na logice egocentryzmu i autoafirmacji, lecz na logice miłości i solidarności”.

Spotkanie z osobą odmiennej płci rodzi naturalne zaciekawienie i zdziwienie, uzdalnia do autotranscendencji, czyli zapomnienia o sobie z powodu drugiego człowieka – tak podobnego i tak odmiennego zarazem.

Być może zbyt słaba jest świadomość, jak radykalnie chrześcijaństwo przekształciło świat pogańskiego antyku, wnosząc do niego przekonanie o równej godności kobiety i mężczyzny. Ujawniało się to m.in. w zakazie zabijania „nadliczbowych” dziewczynek, zwyczaju powszechnym w kulturze rzymskiej, jak również w wezwaniu mężczyzn do czystości, która wcześniej obowiązywała jedynie kobiety.

Wreszcie – w odejściu od metafizyki naturalnej niższości kobiety w stosunku do mężczyzny, obecnej tak u Platona, jak i u Arystotelesa. Kobieta w chrześcijaństwie postawiona jest u boku mężczyzny, jako jego drugie „ja”, jako rozmówca i właściwa pomoc. Zasada wzajemności – w pomaganiu sobie nawzajem, ale także we wzajemnym poddaniu sobie w miłości – jest charakterystyczna dla całego myślenia Jana Pawła II o relacjach między mężczyzną i kobietą.

„Panowanie” – podkreśla Jan Paweł II – „wskazuje na zakłócenie i «zachwianie tej podstawowej równości», jaką w «jedności dwojga» posiadają mężczyzna i kobieta – i to przede wszystkim na niekorzyść kobiety; tymczasem tylko równość wynikająca z osobowej godności obojga może nadawać wzajemnym odniesieniom charakter prawdziwej communio personarum.

Jeśli naruszenie tej równości, która jest zarazem darem i prawem pochodzącym od samego Boga-Stwórcy, niesie z sobą upośledzenie kobiety, to równocześnie pomniejsza ono także prawdziwą godność mężczyzny”.


Pn mar 30, 2020 4:29 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3411
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
Jest jeszcze jedna strona medalu. prawidłowe wychowanie potomstwa. Nawet w kompletnych małżeństwach, gdy np. rodzic pracuje. Tak że bywa raz na kilka tygodni w domu, odsypiając jeszcze nie przespane noce,to akurat znam z autopsji o męskiej części związku. Więc praktycznie nie wychowuje syna. A wychowuje go matka, to syn staje się kaleką, mamin synkiem. W moim przykładzie został taką osobą nieodpowiedzialną do końca swego życia. Nie uniósł małżeńskich powinności, alimenty zapłaciła matka, ktoś musiał. Wszystkie inne zadłużenia także. Tak że szkoda gadać. Z ojcem będącym już na emeryturze, wiódł ciągłe spory. Bo próbował jak dziecko zaimponować informacją czym się da, byle by poczuć się wartościowy. Z iście wielkim uporem, tak jak to się też dzieje i na tym forum. Po prostu zabrakło twardej ręki ojca, wtedy gdy dorastał. Rozumiałem sytuację obu, lecz nic tu nie można było zrobić. Bo czym za młodu skorupka nasiąknie, tym na starość trąci.

Pewno u kobiet bywa podobnie, jeśli zabraknie im swej matki, czy tylko jej wychowawczej ręki. Przestają być zaradne w kobiecych predyspozycjach. Może nie jest to tak widoczne jak w męskim wydaniu, ale te braki potem są nie do odrobienia.

Więc ja bym tu przestrzegał w lekceważeniu związków małżeńskich, w tradycyjnym męsko damskim układzie. Nie wolno nam zmieniać tego, bo to co się by po takich zmianach wytworzyło, zostanie nie do odrobienia. A konsekwencje będą i to poważne. Tu nawet brak kompletu dziadków, wypacza charakter wychowywania wnuków. To nie są żarty. Mnie mój wnuk po stracie jednego z dziadków, gdy się spotkaliśmy, po długim czasie, nie wypuszczał mej ręki. Widać było wielką siłę woli, zachowania chociaż jednego dziadka. To więź czystej nieskażonej miłości była tak wyraźna, że życzę każdemu takich doznań. To wzór dla każdej innej miłości.
Jak można tego nie widzieć, nie wiedzieć, czy nie brać pod uwagę.
Życzę wszystkim rodzinom takich chwil szczęścia i miłości. Której nie przeżyjecie, jeśli zlekceważycie choć jeden szczegół ze swych męsko damskich związków. Czy w ogóle w takiego związku nie założycie.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn mar 30, 2020 6:32 pm
Zobacz profil WWW
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
equuleuss napisał(a):
Bóg jednak był innego zdania stwarzając ludzi. Bóg powiedział - nie jest dobrze aby człowiek był sam. Gdyby Bóg założył iż kobieta i mężczyzna nie potrzebują siebie wzajemnie to nie stwarzałby Ewy, nie stworzyłby kobiety dla mężczyzny i mężczyzny dla kobiety.


Może jako uzupełnienie siebie czy pełnia szczęścia w Bogu, ale co byś powiedziała, np. takiej siostrze zakonnej albo księdzu? Powiedziałabyś im, że nigdy nie będą szczęśliwi będąc bez męża czy żony?
Człowiek może osiągnąć szczęście nie zawierając żadnego związku z płcią przeciwną, bo jest istotą pełną i w dzisiejszym świecie również samowystarczalną, choć nie dzieje się to zupełnie bez udziału drugiego człowieka.

equuleuss napisał(a):
Tylko że to nigdy nie będzie tym samym co bycie mężczyzną lub bycie kobietą dane z natury - mózg, cechy psychiczne płci, działanie hormonów, także na psyche, fizjologia, inny rodzaj percepcji, odmienna budowa i konstrukcja psychiczna jak i fizyczna. A także odmienny sposób wychowania - czynniki środowiskowe, a także społeczne, kulturowe


Tak, zgadzam się. To nigdy nie będzie to samo, ale uważam, że to piękne, że Bóg dał nam wszystkie potrzebne narzędzia do życia. To jest zdolność przystosowywania się do prawie każdych panujących warunków.

equuleuss napisał(a):
Mogę wpoić dziecku męskie cechy, męski system wartości, ale nie mam realności bycia mężczyzną w biologicznej i genetycznej płci męskiej. A to robi różnicę. Tym samym, mam takie wrażenie iż Twoja wypowiedź mogłaby niejako zostać wykorzystana aby potwierdzać wychowanie dzieci przez pary homoseksualne, gdzie w takim związku lesbijka w stylu butch mogłaby zastąpić ojca dziecku, albo w parze gejowskiej, gdzie ten sfeminizowany gej mógłby być mamusią.

Zarówno chłopiec jak i dziewczynka potrzebują rodziców obojga płci, potrzebują do właściwego wzrostu ojca i matki


To wszystko jest dla mnie oczywiste i broń Boże od wychowywania dzieci przez pary homoseksualne. Wiadomo, że dzieci obojga płci potrzebują zarówno matki jak i ojca, ale wiemy nie od dziś, że wiele dzieci niestety wychowuje się bez ojca czy bez matki. Tak już jest na tym świecie i tego nie zmienimy. Z całą pewnością dzieciom tym brakuje obecności drugiego rodzica, ale jak już wspomniałam wcześniej - uważam, że to piękne, że w sytuacjach wyjątkowych kobieta i mężczyzna mogą pełnić rolę obojga rodziców. Bóg dał nam w pewien sposób tę niezależność od siebie nawzajem.

equuleuss napisał(a):
Jednak gdyby tak było jak piszesz, to jaki byłby sens tego że Bóg stwarza ludzi jako parę, jako kobietę i mężczyznę, jako istoty o odrębnej, innej płci? Gdyby kobieta i mężczyzna nie potrzebowali siebie nawzajem to jaki byłby sens stworzenia kobiety? Jakie znaczenie miałoby istnienie dwóch odrębnych płci? I ustanowienie ich małżeństwem aby byli jedno, nierozerwalny związek aż do śmierci?

Gdyby nie potrzebowali siebie nawzajem, to żyliby osobno, a łączyć by się mogli w akcie kopulacji raz do roku aby wydać młode i znów być samemu. Ale w przypadku człowieka tak nie jest.


No tak, ale idąc tym tokiem myślenia - czy twierdzisz zatem, że życie ludzi, którzy żyją w pojedynkę lub którzy wybrali celibat, jest pozbawione sensu? Zgodzę się z tym, że pierwsze zamierzenie Boże dla kobiety i mężczyzny to małżeństwo, ale nie jest to jedyne powołanie. Bóg tak nas stworzył, że każdy z nas jest wyjątkowy, a na przestrzeni wieków, nie tylko my się zmieniliśmy, ale również Prawo Boże uległo zmianie. Bóg w naturze swojej jest niezmienny, ale w naturze człowieka jest elastyczny. To tłumaczy dlaczego droga do Zbawienia każdego z nas jest inna.

equuleuss napisał(a):
To zapytać trzeba by tę kobietę czy czuje się z tym szczęśliwa. Bo coś takiego jest ponad jej siły.



Zapewne nie jest do końca szczęśliwa, ale zapytaj np. takiej kobiety, która została wdową po jedynym mężu, którego kochała nad życie - czy chce się wiązać z innym mężczyzną?

equuleuss napisał(a):
Czyli jak nic - ideologia gender!To oczywiste że mężczyzna może zająć się dzieckiem, to oczywiste że kobieta może położyć świetnie gładź i glazurę. Tylko że nadal kręcimy się w kwestii podziału ról - obowiązków, predyspozycji, naturalnych zdolności.



Pfuuu-- proszę to wypluć.:D Ideologia gender i ja zdecydowanie nie idziemy ze sobą w parze :D
Dla mnie z kolei oczywistym jest naturalny podział ról. Chciałam tylko zaznaczyć, że według mnie kobieta i mężczyzna -każdy z osobna - stanowią całość i nie potrzebują drugiej płci do życia i śmiem twierdzić, że także do szczęścia. Uważam, że to kwestia indywidualna dla każdego człowieka i zależna od powołania. W zdolności do przejawiania cech zarówno męskich jak i damskich w każdym człowieku, dostrzegam jedynie nasz cudowny Boży talent dostosowywania się do prawie każdej sytuacji, w której się znajdziemy.


Pn mar 30, 2020 7:17 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3411
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
nat.ka
Takie jak to w małżeństwie pełne szczęście singli itp. jest odłożone w czasie, na po śmierci. Na momet bycia z Bogiem.
Inna sprawa że jeśli teraz osoba jest zaangażowana, w słóżbę ku zbawieniu innych. To mają dar DŚw, który uzupełnia ich o owe szczęście. Nie tracą ci tego, co daje dopełnienie w małżeństwie. Bo szczęście jest w dawaniu. Tylko samotnikom jest gorzej w tym względzie w tym życiu. O ile nie znajdą sobie mięjsca realizacji siebie, w dawaniu innym.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn mar 30, 2020 7:34 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1086
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
Wiesz, natka, szczęście owszem znaleźć można na pewno w każdym pwoołaniu. Racja. Ale moim zdaniem zadne powołanie nie wykasowuje, nie zaciera w człowieku, ani w kobiecie, ani w mężczyźnie, tego misterium płci. I może niedotkliwej (a może także bardzo bolesnej) świadomosci, że świat czlowieka jest dopełniony, bo są w nim dwie płci.
Powołanie-nie-do-małzeństwa nie wygasza ostatecznie ani tęsknoty, ani odrębności związanej z płcią, ani świadomości, że widzę tylko część (po męskiemu albo po kobiecemu), ani zachwytu innym.
Co więcej, facet odrzucający kobiety i kobieta odrzucająca mężczyzn (z dowolnego powodu) nie są dobrymi kandydatami do konsekracji.
Wyrzeczenie wyłączności z płcią przeciwną - jako wyrzeczenie wielkiej wartości - tak, w porządku;
ale pogarda, niechęć, lęk, złudzenie samowystarczalności (świat bez przeciwnej płci jako lepszy itede) - to są przeszkody. Sygnał, że ktoś ma problem i jest wewnątrz niepoukładany.
I tu nie chodzi o umiejętność naprawiania aut czy koronkowego haftu. Nie chodzi o to, kto i jakich ról czy zadań się nauczy.


Co do dzieci, piszesz:
"uważam, że to piękne, że w sytuacjach wyjątkowych kobieta i mężczyzna mogą pełnić rolę obojga rodziców."
Alez to jest złudzenie. Matka może stanąć na rzęsach i nigdy ojca nie zastąpi. I odwrotnie. Można pełnić role zewnętrznie - zadaniowo. Tak, ona pojdzie z synem na mecz itd. Nigdy się nie zastąpi przeciwnej płci ani psychicznie, ani duchowo. Tam zostanie luka. Dziecko będzie zaopiekowane, zadbane itd. Ale czegoś będzie brak.


Pn mar 30, 2020 8:06 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
Terremoto napisał(a):
Wiesz, natka, szczęście owszem znaleźć można na pewno w każdym pwoołaniu. Racja. Ale moim zdaniem zadne powołanie nie wykasowuje, nie zaciera w człowieku, ani w kobiecie, ani w mężczyźnie, tego misterium płci. I może niedotkliwej (a może także bardzo bolesnej) świadomosci, że świat czlowieka jest dopełniony, bo są w nim dwie płci.
Powołanie-nie-do-małzeństwa nie wygasza ostatecznie ani tęsknoty, ani odrębności związanej z płcią, ani świadomości, że widzę tylko część (po męskiemu albo po kobiecemu), ani zachwytu innym.


Oczywiście, że tak. Jako kobieta samotna zawsze będę odczuwała "brak" mężczyzny w swoim życiu, ale nie oznacza to, że nie mogę być szczęśliwa. Mogę być szczęśliwa i mężczyzna nie jest mi potrzebny do życia.

Terremoto napisał(a):
Co więcej, facet odrzucający kobiety i kobieta odrzucająca mężczyzn (z dowolnego powodu) nie są dobrymi kandydatami do konsekracji.
Wyrzeczenie wyłączności z płcią przeciwną - jako wyrzeczenie wielkiej wartości - tak, w porządku;
ale pogarda, niechęć, lęk, złudzenie samowystarczalności (świat bez przeciwnej płci jako lepszy itede) - to są przeszkody. Sygnał, że ktoś ma problem i jest wewnątrz niepoukładany.
I tu nie chodzi o umiejętność naprawiania aut czy koronkowego haftu. Nie chodzi o to, kto i jakich ról czy zadań się nauczy.


Czy była wcześniej jakaś mowa o pogardzie w stosunku do płci przeciwnej czy też niechęci? Może mnie coś ominęło , nie wiem :D Jeśli chodzi o samowystarczalność to oczywiście, że każde społeczeństwo potrzebuje obydwu płci, które to wprowadzają we wspólne współżycie równowagę, ład i harmonię. Zatem do życia w społeczeństwie jak najbardziej potrzebuję mężczyzn.


Terremoto napisał(a):
Co do dzieci, piszesz:
"uważam, że to piękne, że w sytuacjach wyjątkowych kobieta i mężczyzna mogą pełnić rolę obojga rodziców."
Alez to jest złudzenie. Matka może stanąć na rzęsach i nigdy ojca nie zastąpi. I odwrotnie. Można pełnić role zewnętrznie - zadaniowo. Tak, ona pojdzie z synem na mecz itd. Nigdy się nie zastąpi przeciwnej płci ani psychicznie, ani duchowo. Tam zostanie luka. Dziecko będzie zaopiekowane, zadbane itd. Ale czegoś będzie brak.


Czyli tak, jak wspomniałam o tym wcześniej i nie ma tu nic z czym bym mogła się nie zgodzić :)


Pn mar 30, 2020 10:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1086
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
Nie rozumiemy się, nat.ka. Kompletnie.
Piszesz: ""uważam, że to piękne, że w sytuacjach wyjątkowych kobieta i mężczyzna mogą pełnić rolę obojga rodziców."
Oczywiście, masz prawo uważać za piękne nawet złudzenie.

Usiłuję Ci przekazać coś innego, przeciwnego do tego, co piszesz:
Choćby matka nie wiem jak się starała, to nie jest w stanie pełnić dogłębnie roli ojca. W syrtuacji wyjątkowej czy nie. Najwyżej zrealizuje pewne zewnętrzne zadania, ale pełni roli - absolutnie nie.
To samo dotyczy ojca, który nie jest w stanie wypelnić roli w pełni kobiecej.

Piszesz (nawala mi automatyczne cytowanie):
"Czy była wcześniej jakaś mowa o pogardzie w stosunku do płci przeciwnej czy też niechęci?" Nie było, ale co z tego - zauważ, że istnieje możliwość wprowadzenia nowego motywu do rozmowy. Co własnie uczyniłam.


Pn mar 30, 2020 10:21 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1614
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
nat.ka napisał(a):
Może jako uzupełnienie siebie czy pełnia szczęścia w Bogu, ale co byś powiedziała, np. takiej siostrze zakonnej albo księdzu? Powiedziałabyś im, że nigdy nie będą szczęśliwi będąc bez męża czy żony?


Czy przeczytałaś ten cytat ze strony - opoka - który podsunęłam w jednym z powyższych postów? Spróbuj wczytać się w ten tekst, poczuć go. Bóg stwarzając człowieka nie stworzył istoty ludzkiej do samotności. Bóg nie stworzył człowieka do życia w samotności. Bóg powołuje do istnienia mężczyznę i kobietę i od razu są oni ustanowieni jako małżeństwo - para.

Oni nie singlują, nie żyją oddzielnie, nie są singlami. Stanowią małżeństwo, z woli i zamiaru samego Boga. Do tego Bóg powołuje mężczyznę i kobietę, w takim celu ich stwarza.

Tak miało być w zamiarze Boga względem człowieka. Samotność czy nawet życie konsekrowane, to są rzeczywistości świata po zaistnieniu grzechu pierworodnego.

Pierwszym i podstawowym powołaniem człowieka jest małżeństwo, relacja miłości pomiędzy kobietą a mężczyzną która zazwyczaj owocuje potomstwem. Można to ująć w taki sposób iż każdy jest powołany do małżeństwa. A życie konsekrowane czy stan kapłański jest rezygnacją z tego powołania wpisanego w naturę człowieka, rezygnacją dla służby Bogu i ludziom w stanie bezżennym.

Nawet osoby konsekrowane / kapłani czasem odczuwają ten brak - rodziny, bliskiego człowieka - żony, męża. To jest tęsknota wpisana w naturę człowieka. Bowiem w taki sposób Bóg stworzył ludzi na samym początku, taki był Boży zamiar i zamysł względem człowieka.

Cytuj:
Człowiek może osiągnąć szczęście nie zawierając żadnego związku z płcią przeciwną, bo jest istotą pełną


Bardzo proste pytanie - to dlaczego Bóg stworzył Ewę? Dlaczego Adam nie czuł się świetnie sam w Raju, pomyśl - nawet w Raju! Gdzie rozmawiał twarzą w twarz z samym Bogiem. I miał wszystko. Przecież dopiero tam był samowystarczalny. Ale był samotny i Bóg o tym wiedział. A jeśli miał żyć w nieśmiertelności, to żyłby sobie tysiąc lub tysiące lat, w tej samotności.

Bóg stwierdził że nie jest dobrze aby człowiek był sam. Adam nie miał relacji ze stworzeniami na jego własnym poziomie, nie mógł nawiązać relacji miłości, szczególnego porozumienia dusz i serc z żadnym ze stworzeń w Raju. Był jakby niepełny. Nie konfrontując swojego bycia mężczyzną, bo nie miał wobec kogo tego uczynić. Jego zachwyt Ewą - miłość od pierwszego wejrzenia. Ona czyni go szczęśliwym.

Cytuj:
To nigdy nie będzie to samo, ale uważam, że to piękne, że Bóg dał nam wszystkie potrzebne narzędzia do życia. To jest zdolność przystosowywania się do prawie każdych panujących warunków.


Przystosowanie się do pewnych określonych warunków, ale nie jest możliwym przejście w inną płeć lub nabycie innej płci. Kobieta nigdy nie stanie się mężczyzną i vice versa - mężczyzna nigdy nie będzie kobietą.

Cytuj:
uważam, że to piękne, że w sytuacjach wyjątkowych kobieta i mężczyzna mogą pełnić rolę obojga rodziców. Bóg dał nam w pewien sposób tę niezależność od siebie nawzajem.


Natko, ale myślę że to jednak nie tak, to nie tak że Bóg dał nam niezależność od siebie wzajemnie. Bowiem znów pojawia się pytanie - zatem dlaczego Bóg stworzył mężczyznę i kobietę?

Dlaczego Bóg stwarza dwie płci, osoby o odrębnej płci i ustanawia ich jako małżeństwo? Nie dlatego aby byli niezależni od siebie, ale dlatego aby byli razem. Razem stanowią jedno.

Cytuj:
No tak, ale idąc tym tokiem myślenia - czy twierdzisz zatem, że życie ludzi, którzy żyją w pojedynkę lub którzy wybrali celibat, jest pozbawione sensu?


Tylko że takie możliwości drogi wyboru zaistniały w świecie po grzechu pierworodnym, na początku Bóg stwarza Adama aby był mężem, a nie aby żył w celibacie. Gdyby zamiarem Boga było aby Adam żył w celibacie, to Bóg nie stworzyłby Ewy.

Czy Bóg mówi do ludzi aby żyli w celibacie, w pojedynkę, bądźcie singlami, celibatariuszami? Bóg mówi - zaludniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną.

W Księdze Rodzaju - Genesis - mamy obraz małżeństwa jako jedynej drogi dla istnienia człowieka w Ogrodzie Eden - relacji miłości, która to miała być w zamyśle Boga relacją doskonałą pomiędzy mężczyzną a kobietą.

Cytuj:
ale nie jest to jedyne powołanie


Jednakże w Ogrodzie Eden było to powołaniem jedynym przewidzianym przez Boga dla człowieka. A to przecież miało być naszym udziałem, to co Bóg zamierzył względem człowieka w Raju. Tylko że człowiek utracił to poprzez grzech.

Cytuj:
kobieta i mężczyzna -każdy z osobna - stanowią całość i nie potrzebują drugiej płci do życia i śmiem twierdzić, że także do szczęścia


Natko, znów to pytanie - dlaczego zatem Bóg stworzył Ewę. Skoro Adam nie potrzebował drugiej płci do życia. A Ty jako że jesteś kobietą nie miałabyś wtedy chyba racji zaistnienia nawet.

Nie chcę być tutaj jakby domorosłym psychologiem, ale mam wrażenie że Twoja postawa wypływać może z tego iż nie znajdujesz odpowiedniego mężczyzny który mógłby stać się twoim mężem, może czasem poprzez taką postawę próbujemy w pewien sposób jakby wytłumaczyć sobie swoją samotność, że przecież w sumie to my nikogo innego do tego szczęścia nie potrzebujemy, w sensie - mężczyzny / kobiety...

Cytuj:
Uważam, że to kwestia indywidualna dla każdego człowieka i zależna od powołania. W zdolności do przejawiania cech zarówno męskich jak i damskich w każdym człowieku, dostrzegam jedynie nasz cudowny Boży talent dostosowywania się do prawie każdej sytuacji, w której się znajdziemy


Czyli tak jak pisałam, mogę hajtnąć się sama ze sobą... bo gdzie ja znajdę takiego przystojniaka który mnie tak zrozumie jak odbicie w lustrze, nawet powtarza moje gesty, rozumiemy się bez słów... eh!:)

Cytuj:
Mogę być szczęśliwa i mężczyzna nie jest mi potrzebny do życia.


Oddychać i można bez mężczyzny, to fakt. Ale co by było gdyby Ewa w Raju taką postawę okazała Adamowi?


Wt mar 31, 2020 5:57 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz cze 20, 2019 8:17 pm
Posty: 100
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
Terremoto napisał(a):
Nie rozumiemy się, nat.ka. Kompletnie.
Piszesz: ""uważam, że to piękne, że w sytuacjach wyjątkowych kobieta i mężczyzna mogą pełnić rolę obojga rodziców."
Oczywiście, masz prawo uważać za piękne nawet złudzenie.

Usiłuję Ci przekazać coś innego, przeciwnego do tego, co piszesz:
Choćby matka nie wiem jak się starała, to nie jest w stanie pełnić dogłębnie roli ojca. W syrtuacji wyjątkowej czy nie. Najwyżej zrealizuje pewne zewnętrzne zadania, ale pełni roli - absolutnie nie.
To samo dotyczy ojca, który nie jest w stanie wypelnić roli w pełni kobiecej.


Ależ mi nie idzie o to, że jedna płeć może w pełni zastąpić tę drugą. To nie będzie możliwe nigdy. Winna więc jestem tego, że przed słowem "pełnić" nie użyłam słowa niejako lub częściowo(gdzieś tam użyłam, a gdzieś nie użyłam :-P ). W dodatku tym, co piszecie potwierdzacie tylko moją tezę :D

Ok eequuleuss, Pierwszym i podstawowym powołaniem człowieka jest małżeństwo. Prawda, ale nie jest jedynym. Przyjmijcie do wiadomości to, że tyle ile ludzi, tyle dróg. Pan Bóg chce szczęścia dla każdego człowieka, a to oznacza, że można być szczęśliwym już tutaj na ziemi w łączności z Panem Bogiem i bez względu na to, jakie ktoś ma powołanie. Każde powołanie bez wyjątku niesie ze sobą jakieś trudności i wysiłek. Grzech pierworodny jak widać też niejako zmienił ten pierwszy zamysł Boga, o którym wspominasz, więc nawet małżeństwo nie będzie pełnią szczęścia bez Boga.

equuleuss napisał(a):
Bardzo proste pytanie - to dlaczego Bóg stworzył Ewę? Dlaczego Adam nie czuł się świetnie sam w Raju, pomyśl - nawet w Raju! Gdzie rozmawiał twarzą w twarz z samym Bogiem. I miał wszystko. Przecież dopiero tam był samowystarczalny. Ale był samotny i Bóg o tym wiedział. A jeśli miał żyć w nieśmiertelności, to żyłby sobie tysiąc lub tysiące lat, w tej samotności.

Bóg stwierdził że nie jest dobrze aby człowiek był sam. Adam nie miał relacji ze stworzeniami na jego własnym poziomie, nie mógł nawiązać relacji miłości, szczególnego porozumienia dusz i serc z żadnym ze stworzeń w Raju. Był jakby niepełny. Nie konfrontując swojego bycia mężczyzną, bo nie miał wobec kogo tego uczynić. Jego zachwyt Ewą - miłość od pierwszego wejrzenia. Ona czyni go szczęśliwym.



Skoro moje słowa nic nie znaczą, pozwól, że posłużę się gotowymi cytatami ze chrześcijańskich źródeł, w tym również słowami świętego apostoła Pawła:

"Św. Paweł w siódmym rozdziale Pierwszego Listu do Koryntian, gdzie porusza kwestię życia w pojedynkę czy w małżeństwie pisze: „Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki” (1 Kor 7, 7). Krystyna Osińska również powołanie do życia w pojedynkę nazywa charyzmatem. Jest to dar, któremu towarzyszy pewność, że taki wybór życiowej drogi jest właśnie dla danej osoby właściwy. Charyzmat jest również dawany wspólnocie. Specjalne talenty i uzdolnienia osobiste służą społeczności, w której singiel realizuje swoje powołanie. W nakreślonej rzeczywistości chrześcijańskie single powinny być traktowane tak samo jak małżonkowie, księża i zakonnice. Dlatego też osoby żyjące w pojedynkę są dla Kościoła zarówno skarbem, jak i zadaniem. Kto może pojąć, niech pojmuje!"

"Charyzmat bezżenności
Św. Paweł w 1 Kor 7 zaleca życie bezżenne (takie jak sam prowadzi) po to, by móc troszczyć się bardziej o sprawy Pana i bardziej Mu się podobać. Dodatkową motywacją jest „krótki czas”, tzn., że długość ludzkiego życia jest mocno ograniczona, albo paruzja jest już blisko. Są to motywy religijne, nie ekonomiczne, kulturowe czy moralne. Paweł jednak nie narzuca nikomu bezżenności, ale tylko ją doradza. Mówi, że każdy ma swoje powołanie: jeden do małżeństwa, a drugi do bezżenności. Dla niego i jeden, i drugi stan jest charyzmatem, a nie tylko naturalnym wyborem. Wskazywałoby to, że małżeństwo bez wsparcia ze strony Boga jest trudne czy wręcz niemożliwe. Widzimy to w dzisiejszych czasach…

Każdy człowiek żyjący zarówno w małżeństwie, jak i w pojedynkę należy przede wszystkim do Boga i ma do Niego zmierzać w ciągu życia, aby na koniec wejść do Jego chwały i z Nim się zjednoczyć.
Ks. dr Stanisław Wronka, biblista"

Źródło: http://www.mojepowolanie.pl/240,a,chrzescijanscy-single-o-czwartej-drodze-zycia-w-kosciele.htm

I kolejne z opoka.org.pl:
"To, co teraz powiem, zabrzmi może w Pani uszach jak kiepski żart lub szyderstwo, ale ufam, że prędzej czy później przyzna mi Pani rację: Kościołowi (i w ogóle społeczeństwu) bardzo potrzebni są świadkowie, że również w życiu samotnym można realizować się w pełni i po Bożemu. Tacy świadkowie potrzebni są zwłaszcza dzisiaj, kiedy wielu ludzi nie umie sobie poradzić ze swoją sytuacją człowieka samotnego. A ludzi w takiej sytuacji jest dziś coraz więcej. Oprócz tych, co z różnych powodów nie związali się małżeństwem, szeregi ludzi samotnych wydatnie powiększają ci, których małżeństwo — nieraz zupełnie bez ich winy — się rozpadło. Toteż ukształtowanie dobrych i prawdziwie chrześcijańskich wzorów życia samotnego, tak żeby ludzie stający wobec perspektywy takiego życia nie byli nią przerażeni ani rozgoryczeni, lecz przeciwnie: żeby umieli rozpoznać w niej swoje powołanie — jest dzisiaj czymś może ważniejszym niż kiedykolwiek.

Brak takich wzorów uruchamia, niestety, najbardziej niekorzystny mechanizm samospełniającego się proroctwa. Kto z góry wie, że w swoim życiu samotnym ani się nie zrealizuje, ani nie znajdzie szczęścia, zazwyczaj tak sobie układa życie, że wszystkie te najgorsze przewidywania mu się spełniają. A ponieważ nikt nie żyje tylko na własny rachunek, swoim rozgoryczeniem będzie zatruwał, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, swoje otoczenie.

Nie poddany namysłowi moralnemu lęk przed samotnością może powodować szkody jeszcze większe. Na przykład zdarza się, że ktoś pod wpływem tego lęku ucieka w małżeństwo, zamiast ożenić się czy wyjść za mąż naprawdę. Zawieranie małżeństwa z lęku przed samotnością nieuchronnie naznaczone jest egocentryzmem i nieuważnością w wyborze współmałżonka — i trudno się dziwić, że takiemu małżeństwu towarzyszy zazwyczaj wiele bolesnych rozczarowań.

Lęk przed samotnością może człowieka popchnąć nawet do bezpośredniego krzywdzenia innych ludzi, na przykład do rozbicia cudzego małżeństwa albo do świadomego zaplanowania sobie dziecka pozamałżeńskiego. Co do tego ostatniego „sposobu” ucieczki przed samotnością, zwróćmy uwagę na szczególne poniżenie ludzkiej godności dziecka, które jest upragnione i poczęte z pobudek przede wszystkim egoistycznych. ...
Do mądrze i po Bożemu przeżywanego życia samotnego odważyłbym się nawet odnieść słowa, które Apostoł Paweł stosuje do samego Kościoła: „Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, wykrzykuj z radości, która nie znałaś bólów rodzenia, bo więcej dzieci ma samotna niż ta, która żyje z mężem” (Ga 4,27)."

Źródło: https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/nadzieja/samotnosc.html

Pojawił się nawet nowy motyw - konsekwencje ucieczki przed powołaniem do życia w samotności :-D
Podsumowując, prawdą jest, że nie da się w pełni zastąpić płci przeciwnej i nigdy to nie będzie możliwe. Dzięki Bogu. Jednak Bóg dał nam możliwość życia w pojedynkę i mimo jasnego podziału ról, który wprowadza ład i harmonię do naszego życia, obdarzył nas niezliczonymi talentami i zdolnościami do przystosowywania się do różnych warunków.

"Odtąd już nie są dwoje, lecz jedno ciało" (Mt 19, 6)

Hmm.. :arrow: .Jednym ciałem stają się dopiero po tym, jak stają się małżeństwem. Zanim to się stało było ich dwoje. Nie żadne połówki. Tylko dwoje "całych" ludzi. :)


Wt mar 31, 2020 8:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 6440
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Grzech i jego skutki
No i właśnie z tym jest problem. Zgadzam się z nat.ka
Gdy ktoś uważa że jest niepełny (albo taki).
To wtedy druga osoba jawi się dla niego jako jedyny ratunek, szansa i bożek.
I właśnie nie nadaje się do małżeństwa.
Dopiero gdy sam ze sobą czuje się dobrze i chce podzielic się tym z drugą pełną osobą,


Wt mar 31, 2020 9:12 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL