Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt cze 02, 2020 9:05 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
 Czy macie oschlosci/ciemne dni w zyciu modlitewnym? 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz wrz 12, 2019 2:47 pm
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Czy macie oschlosci/ciemne dni w zyciu modlitewnym?
Jak w temacie.Mi co jakiś czas przytrafia się coś takiego że nie czuje żadnej słodyczy na modlitwie,wizja modlitwy jawi się jako kilkanaście minut największej nudy i bezsensu wówczas taka modlitwa cała przebiega na walce z sennoscia i rozproszeniem.Kiedyś w gazecie katolickiej był artykuł aby w takich sytuacjach trzymać się swoich modlitw i praktyk religijnych lub nawet na przekór szatanowi więcej i wytrwalej się modlić to zwyciezymy.Co prawda więcej i wytrwalej się w takich sytuacjach nie modle ale raczej staram się modlić jak w te dni kiedy modlitwa sprawia radość i widze w niej sens.Ostatnio nawet miałem sytuację kiedy nie chciało mi się modlić ale zrobiłem "na przekór złemu" o czym pisałem wyżej ale niestety ta modlitwa(różaniec) był bardziej klepaniem niz rzeczywistym rozwazaniem tajemnic gdzie zdrowaski są tylko "podkładem" pod pobożne rozważanie.A jak jest z tym u was? Doświadczacie czegoś podobnego? Jak do tego podchodzicie?


Wt kwi 14, 2020 6:36 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz maja 23, 2019 4:55 pm
Posty: 136
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy macie oschlosci/ciemne dni w zyciu modlitewnym?
artur96 napisał(a):
Mi co jakiś czas przytrafia się coś takiego że nie czuje żadnej słodyczy na modlitwie,wizja modlitwy jawi się jako kilkanaście minut największej nudy i bezsensu wówczas taka modlitwa cała przebiega na walce z sennoscia i rozproszeniem.

Ale to przecież normalne wg mnie. Ja tak mniej więcej mam od wielu, wielu lat. Kiedyś wstydziłam się do tego przyznać przed sobą, bo myślałam, że modlitwa powinna mi same rozkosze sprawiać inaczej jestem złą katoliczką. Ale to nie prawda, bo przyjemne jest dla nas to co odbierają zmysły na ogół a Boga nie można dotknąć zmysłami.
I dobrze w tej gazecie przeczytałeś powinniśmy się modlić mimo to bo mamy kochać Boga a nie słodycze, które nam daje na modlitwie.
Nie wydaje mi się, że są to noce ciemne itp, ale mogę się mylić. W każdym razie poczytaj jak Święci to przechodzili. Ale to trudno zrozumieć te stany.
W książkach duchowych wyczytałam, że słodycze od Boga dostają dwie kategorię dusz - początkujący i już doskonali. Początkujący bo w ten sposób Bóg chce ich zachęcić do pobożnego życia a doskonali w nagrodę otrzymują od Boga i generalnie jakieś słodycze, rokosze w życiu duchowym są właśnie dla doskonałych zarezerwowane, więc to że nas modlitwa nudzi jest raczej czymś normalnym.
Takie moje refleksje i to co przeczytałam. Mam nadzieję, że nic nie pokręciłam.


Wt kwi 14, 2020 7:05 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz wrz 12, 2019 2:47 pm
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy macie oschlosci/ciemne dni w zyciu modlitewnym?
Siostra Faustyna pisała w odniesieniu do modlitwy Jezusa w ogrojcu że nieraz od takiej wytrwalej modlitwy zależy nasze zbawienie.Może to tez Bóg nieraz robi nam niejako sprawdzian czy idziemy za nim i modlimy się tylko dla lepszego samopoczucia duchowego/pociech i właśnie jeśli w taki dzień pomodlić sie wbrew sobie to taka modlitwa na pewno Bogu jest miła.


Wt kwi 14, 2020 7:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1853
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy macie oschlosci/ciemne dni w zyciu modlitewnym?
Najwięcej modliłam się kiedy chciałam się nawrócić. początkowo nawet krótka modlitwa przychodziła z trudem, ale zaliczyłam potem jakoś przeskok po którym potrafiłam odmówić cały różaniec bez przerwy - co zajmowało mi ponad 2 godziny - dzień w dzień. Nie nużyło mnie to i nawet w początkach kiedy nie wiedziałam za bardzo jak rozważać tajemnice nigdy nie było "klepaniem zdrowasiek". Niekoniecznie jednak zawsze było rozważaniem Tajemnic, bowiem tak wtedy jaki nadal zresztą, odmawiając różaniec zastanawiam się nad sobą i swoim życiem, próbuje siebie odnaleźć w tych Tajemnicach. "Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię" - a ja Ewangelię medytuje niejako w kluczu różańca. To doświadczenie skrajności od trudności z odmówieniem choćby pacierza do ponad dwugodzinnej modlitwy dziennie jasno mi pokazało że modlitwa, niezależnie jaka jest nasza odpowiedź, jest zawsze łaską. A nie tylko naszym wysiłkiem. Teraz wydawać by się mogło że powinnam mieć większy "power" modlitewny, tymczasem od kiedy się nawróciłam modlę się czasem mniej, czasem więcej ale nigdy nie zdołałam już odmówić całego różańca. Ale myślę że paradoksalnie to może być dobra oznaka - może wtedy byłam niejako tak wysuszona, że więcej "chłonęłam", a teraz jestem w lepszym stanie więc nie jestem w stanie tyle przyswoić.
Trudno mi by było wskazać jakieś konkretne sytuacje tzw. słodyczy czy pociech na modlitwie. Moim zdaniem zawsze jestem po modlitwie pocieszona - co nie oznacza że zawsze mam ochotę się modlić, albo że modle się w skupieniu, bez rozproszeń, albo że mam jakąś satysfakcję z modlitwy. Ale skoro modlitwa jest rozmową z Bogiem, to na niej sobie przypomnę, że nie jestem sama, a Pan Bóg jest wierny, dobry i miłosierny - jest zawsze że mną, zawsze mnie kocha i zawsze mi pomaga cokolwiek by się nie działo i co by nie było. I to mi wystarcza i pomaga,


Wt kwi 14, 2020 11:18 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn mar 09, 2020 3:19 pm
Posty: 21
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy macie oschlosci/ciemne dni w zyciu modlitewnym?
artur96 napisał(a):
Jak w temacie.Mi co jakiś czas przytrafia się coś takiego że nie czuje żadnej słodyczy na modlitwie,wizja modlitwy jawi się jako kilkanaście minut największej nudy i bezsensu wówczas taka modlitwa cała przebiega na walce z sennoscia i rozproszeniem.

Myślę że z tym jest tak że każdy to miał, ma, lub będzie miał. Dobrze jest modlić się z kimś - z żoną, bratem, siostrą, dziećmi. To bardzo pomaga w takich chwilach. My codziennie odmawiamy Jutrznię, oprócz tego wieczorem różaniec. Tu polecam czytanie wstępów i komentarzy - wtedy lepiej się rozważa, a w każdym razie rzadziej występują rozproszenia.


So kwi 25, 2020 11:29 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn lis 24, 2014 4:34 pm
Posty: 326
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy macie oschlosci/ciemne dni w zyciu modlitewnym?
Nigdy (chyba) nie czułem żadnej "słodyczy". Czy to znaczy, że jestem beznadziejnym katolikiem?


So kwi 25, 2020 12:39 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz wrz 12, 2019 2:47 pm
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy macie oschlosci/ciemne dni w zyciu modlitewnym?
Heh chyba trochę gornolotnie zabrzmiało z tą "słodyczą" na modlitwie,po prostu pobożne trwanie na modlitwie skupione na Bogu oraz pokój i radość wewnętrzna i o to mi chodziło nie zaś jakieś stany mistyczne/ekstatyczne.Nieraz rozważanie tajemnic różańca idzie "fajnie" a nieraz topornie i na siłę próbuje być reżyserem modlitwy.Tutaj pewnie z tym różnie bywa ale ja stram się kierować tą zasadą że nie można dac się zlemu odciągnąć od modlitwy tylko na niej trwać nawet jak pojawia się oschlosc,znużenie i stan taki rozciąga się na wiele dni...myślę że uczyć sie modlitwy to zadanie na całe życie,zresztą może ta topornosc to często nasza wina? Jak tu się skupić na modlitwie w klimacie pośpiechu,hałasu? Rozmawiam z kimś na ciekawe tematy,oglądam film przykładowo a następnie idę się modlić na koniec dnia i jest rozproszenie..ostatnio się nad tym zastanowilem i często niestety to była moja wina że modlitwa przebiegała w rozproszeniu.


So kwi 25, 2020 2:21 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13739
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy macie oschlosci/ciemne dni w zyciu modlitewnym?
ANDPOL napisał(a):
Nigdy (chyba) nie czułem żadnej "słodyczy". Czy to znaczy, że jestem beznadziejnym katolikiem?

To oznacza, że nie jesteś emocjonalnym łasuchem modlitewnym.


So kwi 25, 2020 2:29 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot] i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL