Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr wrz 18, 2019 7:43 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 Czy jestem powołany do samotności? 
Autor Wiadomość
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 4935
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Stacho napisał(a):
Jedyny kraj, w którym jest więcej kobiet przed 40-tką niż mężczyzn w takim wieku, to Syria. Co do Iraku, tego nie jestem pewien. Amerykanie razem z Polakmi nie zabijali selektywnie - ginęły całe rodziny, w tym także dziewczynki.


A możesz przytoczyć jakieś statystyki, czy mam Twój post pokolorować na czerwono?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Śr lut 14, 2018 6:22 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz sie 04, 2016 8:47 pm
Posty: 173
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Link do IRC wraz ze statystykami również z lat 2003-2008.

https://www.iraqbodycount.org/database/

Podkreślam, że odpowiadam na poprzedni post. Nie offtopuję.


Śr lut 14, 2018 7:26 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 4935
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Albo z Ciebie "humanista", albo demagog. Każda śmierć niewinnego człowieka jest czymś złym, ale w Kerbali (która była w zasięgu polskiego kontyngentu, a w której zdaje się najwięcej się działo) zginęło mniej ludzi (2003 rok) niż w tym samym czasie w Polsce w wypadkach samochodowych. (Kerbala - nieco ponad 200 osób, woj. Śląskie - 513, woj, Lubuskie - 180 osób).
Dalsze takie "złote myśli" uznam za tanią prowokację.
Koniec offtopu

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Śr lut 14, 2018 10:54 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Wojny redukują samotność mężczyzn.


Śr lut 14, 2018 10:56 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lut 17, 2018 4:42 pm
Posty: 24
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Ludzik napisał(a):
Wespecjan napisał(a):
Ludzik napisał(a):
w Zimie? :-D

Poczekaj do wiosny.

na wiosnę to ja nie będę już znał tej niewiasty jeśli teraz się na nią nie zdecyduję, bo wyjezdzam z miasta i sie rzostajemy.


Wybacz, ale jak czytam Twoją wypowiedź to aż mi wszystkie wnętrzności się przewracają :-D Piszesz o tej "niewieście" w sposób tak przedmiotowy, że bardziej się już chyba nie da. Drugie co mnie uderzyło to to jaki olewający stosunek masz mam wrażenie że do wszystkiego, ale być może dotyczy to tylko tej sytuacji. Sprawa jest jasna jak dla mnie. Jeśli już na samym początku kiedy to poznałeś ową niewiastę masz do niej taki stosunek to w ogóle zapomnij o tym, żeby nie stała się krzywda ani Tobie ani jej. Ni zrozum mnie źle, nie piszę, że jesteś złym człowiekiem czy coś podobnego, ale coś nie jest nienormalnego w Twoim podejściu do związku czy do relacji z płcią przeciwną.

Możliwe, że jest Ci samotność bardziej Ci sprzyja, a możliwe też, że po prostu nie spotkałeś jeszcze odpowiedniej osoby, z którą chciałbyś pogłębić relację.


So lut 17, 2018 5:31 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 28, 2017 10:52 pm
Posty: 800
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
@ona2:
możesz mi wyjaśnić co jest przedmitowego w tym co piszę?
Na prawdę nic nie widzę złego w tym co piszę i uważam, że z dużym uszanowankiem wypowiadam się o tej niewiaście. Wytłumacz mi, proszę. ;)


So lut 17, 2018 10:29 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lut 17, 2018 4:42 pm
Posty: 24
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Już tłumaczę...
Ludzik napisał(a):
Odmówiłem nowennę pompejańską o dobrą żonę, i kilka dni potem zauroczyła mnie pewna katoliczka, która prawdopodobnie spełnia moje kryteria tzn. lubi gotować, lubi dzieci i możliwe, że jest nietknięta, bo porządna.


Np. tutaj. Według mnie nie trzeba tu dużo tłumaczyć. Po prostu sposób w jaki się wyrażasz o tej kobiecie jak dla mnie jest zbyt dojrzałym podejściem do związku i prawdziwej miłości, jeśli na takiej Ci zależy. Kryteria? W miłości nie mają znaczenia żadne kryteria. Tak nie podchodzi się do drugiego człowieka a już na pewno nie do potencjalnej drugiej połówki.

Ludzik napisał(a):
odechciało mi się jej, bo stwierdziłem, że same problemy będą, a ja już nie mogę przez nią normalnie programować, bo ciągle o niej myślę.

Ani nie jestem na nią napalony seksualnie ani nie jestem zauroczony, żeby chciało mi się walczyć z tymi problemami.
Z drugiej strony prawdopodobnie jeśli ją odrzucę to już drugiej takiej katoliczki to nie wiem czy znajdę, bo jestem już stary.


A tutaj stwierdzasz, że z kobietą, której nawet jeszcze dobrze nie znasz będą same problemy. Nie wiem co dokładnie miałeś tutaj na myśli, ale co najmniej dziwnie to zabrzmiało. A już na pewno nie jest to miłość skoro jest to uciążliwe dla Ciebie od samego początku. Początki są raczej najprzyjemniejsze przy poznawaniu drugiej połówki :-D No i piszesz, że jeśli ją odrzucisz to takiej katoliczki już nie znajdziesz. Jak dla mnie to jest bardzo dziwne postrzeganie potencjalnej kandydatki na dziewczynę. Tak jakby była Ci zupełnie obojętna. Coś jak -"no fajna jest ale nie aż tak żeby się wiązać ale może lepsza się już nie trafi"...

Takie są moje odczucia co do Twojego posta, ale oczywiście mogłam coś źle zinterpretować :-)

więc w zasadzie mam wrażenie, że sprowadza się to do wyboru:
chcesz być sam i się smucić? czy chcesz mieć żonę i się męczyć?

Poza tym wyjeżdżam za 2 miesiące do miasta oddalonego o 400 km, bo zmieniam pracę z branży lichwiarskiej na branżę pożyteczną.[/quote]


N lut 18, 2018 12:03 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 28, 2017 10:52 pm
Posty: 800
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Wydaje mi się, że rozchodzi się o to, że do małżeństwa masz podejście emocjonalne, a ja kalkulacyjne.
Czy wybór małżonki oparty o kalkulację jest zły?

Główne problemy jakie widzę to to, że ja np. będę wolał siedzieć w domu, a ona wspólnie latać po przyjęciach u znajomych. Będę zmuszał się i męczył by ciągle przebywać na siłę z jakimiś ludźmi. Jakbym miał żonę umiarkowanie społeczną to takie przyjęcia byłyby rzadsze i jakoś bym to udźwignął.


N lut 18, 2018 3:15 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3056
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Postawiłeś siebie w mięjscu Boga, jeśli chodzi o twą przewidywalność.
A jako człowiek jesteś co do swych możliwości ograniczony.
Rozdwojenie jaźni w podejściu do jednej i tej samej sprawy.
Po zawarciu związku obie osoby muszą ustąpić ze swych nawet strategicznych celów, inaczej nie ma mowy o związku, jeśli się tego nie bierze pod uwagę wcześniej, to zwjązek jest skazany na rozpad.

Moja druga połowa była duszą towarzystwa wśród jej znajomych. Ja natomiast samotnikiem bardziej niechętnie uczestniczyłem w zabawach kiedyś modnych.
Wyszło tak, nie podobało się to ani jej ani jej matce, nawet usłyszałem słowo skargi z tego powodu. Olałem to bo jestem mężczyzną, wolę bardziej po męsku podejść do życia, aniżeli pójść za zachciankami towarzyskimi. Ma już towarzysza, to zmiana statusu z szukającego na posiadającego.

To musi taka kobieta zaakceptować, bo to jest konieczne podejście przy zawierania związków.
Jeśli oboje bardziej lubią zabawy, to będą dalej się bawić. Lecz jest i tak że zabawy kosztują. Jeśli nie ma kto naszych zabaw finansować, to siłą ciążenia nie da się za nimi iść.
Jest tak z wszelkiej maści artystami, jeśli by ich nikt nie finamsował, nie mogli by nimi być. Bo by zginęli z głodu. Musieli by się zająć pracą, dającą konieczne do życia produkty.
Nie widzę u ciebie problemuw typu przewidywań. Natomiast widzę tylko lęki. Z przewidywań do końca nikt nie jest zadowolony, najlepiej w tym względzie pójść odruchem serca. Jnaczej po osławionej miłości.
Kalkulacje będą jak już będziesz za stary na miłość, nie wskazuję celowo tu wieku. Bo starość na coś, nie aż tak mocno wiąże się z samym wiekiem.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N lut 18, 2018 9:41 am
Zobacz profil WWW
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lut 17, 2018 4:42 pm
Posty: 24
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Ludzik napisał(a):
Wydaje mi się, że rozchodzi się o to, że do małżeństwa masz podejście emocjonalne, a ja kalkulacyjne.
Czy wybór małżonki oparty o kalkulację jest zły?

Główne problemy jakie widzę to to, że ja np. będę wolał siedzieć w domu, a ona wspólnie latać po przyjęciach u znajomych. Będę zmuszał się i męczył by ciągle przebywać na siłę z jakimiś ludźmi. Jakbym miał żonę umiarkowanie społeczną to takie przyjęcia byłyby rzadsze i jakoś bym to udźwignął.


Wybacz mi wcześniejsze błędy w pisowni. Według mnie miłość to właśnie w dużej mierze emocje. W relacji z Panem Bogiem też przecież są emocje i to bardzo żywe i piękne. Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak zbyt emocjonalne podejście do związku. Przecież zakochanie się i miłość to jest burza emocji i hormonów. I tak. W mojej opinii wybór kandydatki na żonę w sposób jak to nazwałeś "kalkulacyjny" jest zły. Czy to jakie dziecko będziesz miał też decydujesz czy raczej robi to Pan Bóg ? Chciałbyś wybrać kolor oczu, włosów, może też cechy charakteru swojego dziecka (takie coś ma nazwę -inżynieria genetyczna) czy wolisz to jednak zostawić Panu Bogu? Jeśli pragniesz prawdziwej miłości to ją dostaniesz prosząc Pana Boga. Wiem, że mimo to i tak każdy z nas ma instynkty, które działają w sposób wybiórczy przy wyborze osoby, z którą mamy się związać. Nie od nas zależy tak naprawdę czy dana osoba nam się spodoba czy nie. Tą robotę robi za nas mózg, ale resztę możemy zostawić Panu Bogu. Przecież nie można odrzucić potencjalnego kandydata na męża albo na żonę tylko dlatego, że przypala kotlety albo nie umie niczego naprawić. Miłość tak nie wygląda. Nikt nie jest idealny. W ogóle nasze całe życie opiera się na słabości. W słabości moc się doskonali. W miłości chodzi o to, żeby nie tylko akceptować człowieka ze słabościami, ale także te słabości pokochać w tej osobie jako część tej osoby i na przykład tego jak kocha nas Bóg.
Jak poznałam swojego chłopaka w ogóle nie przypominał kandydata na męża, o którym zawsze marzyłam. Miał wiele cech, które mi się w nim nie podobały na początku, ale mimo to brnęłam w to dalej i się pytałam Boga czy mam w to iść czy to jest to. Otrzymałam potwierdzenie i dałam temu szansę, a później po prostu się zakochałam. Teraz kocham tego człowieka całego nie idealnego, takim jaki jest, bo ja też nie jestem idelany i nikt nie jest .


N lut 18, 2018 11:09 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 28, 2017 10:52 pm
Posty: 800
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
ona2 napisał(a):
Wybacz mi wcześniejsze błędy w pisowni. Według mnie miłość to właśnie w dużej mierze emocje. W relacji z Panem Bogiem też przecież są emocje i to bardzo żywe i piękne.

no nie wiem, statystycznie po 8 latach podobno kończą się emocje zakochania w związkach. Ks. dominikanin na kursie bierzmowania mówił nam, że uczucia w wierze są niepotrzebne i on po latach nic nie czuje. Słuchałem też innego księdza na jutubie, który mówił, że budowanie wiary na emocjach może być zgubne.

ona2 napisał(a):
Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak zbyt emocjonalne podejście do związku.

Górowanie emocji nad rozumem prowadzi potem do tego, że kobiety wybierają alkoholików i drani na mężów, a mężczyźni lalki, które nie umieją się zająć dziećmi.


ona2 napisał(a):
Czy to jakie dziecko będziesz miał też decydujesz czy raczej robi to Pan Bóg ? Chciałbyś wybrać kolor oczu, włosów, może też cechy charakteru swojego dziecka (takie coś ma nazwę -inżynieria genetyczna) czy wolisz to jednak zostawić Panu Bogu?

Mamy wolną wolę, możemy sobie dobrać partnera pod kątem fenotypu.


N lut 18, 2018 11:56 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lut 17, 2018 4:42 pm
Posty: 24
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Ludzik,

Nie wiem jak wiara jest możliwa bez uczuć, ale to widocznie jest bardzo subiektywne spojrzenie dla każdego z nas. Każdy z nas ma inny obraz tego jak objawia się uczucie, jak przebiega i na czym polega. Rozumiem co masz na myśli, ale wcale nie twierdzę, że wiarę buduje się na emocjach. To jest tylko jeden z wielu elementów. Jednak wiara bez emocji jest dla mnie trochę nierealna. Przecież człowiek nawraca się całe życie i dlaczego wciąż popełnia grzechy i wciąż wraca do Boga? Bo odczuwa tęsknotę a to przecież emocja. W wierze człowiekowi może towarzyszyć nieznana ilość emocji np. w czasie zwykłej modlitwy do Pana Boga. Podobnie jest z miłością do człowieka.


N lut 18, 2018 1:36 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 28, 2017 10:52 pm
Posty: 800
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
chodzi tutaj o to by nie przejmować się czy są emocje czy nie. Jak nie ma emocji to nie znaczy, że nie wierzymy czy że nie kochamy.
Na tej podstawie mi się wydaje, że jak ja nie jestem zakochany w niewiaście to nie znaczy że mam się z nią nie żenić. A jak bym był zakochany to też nie znaczy, że mam się z nią żenić.
ks. Pawlukiewicz mówił, że miłość jest wtedy jak masz nawet złe emocje do kogoś "ale bym cię zamordował" a mimo to mówisz mu dobre słowo albo robisz mu dobro.

ks. Dominikanin mówił, że czasem jak ktoś się tak modli emocjonalnie, że aż go telepie z tych emocji to (i teraz powiedział coś w stylu albo A albo B)

A: może się gorzej modlić od tego co nie czuje nic na modlitwie.
B: wcale się nie modli (w sensie, że słabo)


N lut 18, 2018 1:41 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 28, 2017 10:52 pm
Posty: 800
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
poprawka:

ks. Dominikanin mówił, że czasem jak ktoś się tak modli emocjonalnie, że aż go telepie z tych emocji to (i teraz powiedział coś w stylu albo A albo B - nie pamiętam)

A: może się gorzej modlić niż wtedy gdy nic nie czuje na modlitwie.
B: może wcale się nie modlić (w sensie, że słabo)


N lut 18, 2018 1:47 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lut 17, 2018 4:42 pm
Posty: 24
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy jestem powołany do samotności?
Ludzik napisał(a):
poprawka:

ks. Dominikanin mówił, że czasem jak ktoś się tak modli emocjonalnie, że aż go telepie z tych emocji to (i teraz powiedział coś w stylu albo A albo B - nie pamiętam)

A: może się gorzej modlić niż wtedy gdy nic nie czuje na modlitwie.
B: może wcale się nie modlić (w sensie, że słabo)


Ja czasami też słucham wypowiedzi różnych księży, ale też staram się słuchać własnego sumienia. Nie wiem jakie emocje ksiądz Dominikanin miał na myśli. Każda modlitwa człowieka do Boga, rozmowa z Bogiem jest dobra jeśli jest szczera. Raz jest więcej emocji, a raz mniej, ale każda modlitwa zbliża nas do Boga. Może ten ksiądz miał na myśli jakąś nadgorliwość w modlitwie lub coś podobnego ja bynajmniej nie miałam tego na myśli. Możliwe, że też chodziło o to, że modlitwa jest tym bardziej wartościowa w oczach Boga im większą odczuwamy niechęć do jej przystąpienia. O tym mówiła m.in. św. Teresa, jeśli dobrze pamiętam. Wracając jednak do "emocji" - miłość jak dla mnie to jedna WIELKA emocja :)


N lut 18, 2018 2:26 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL