Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr paź 16, 2019 10:30 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
 Kościół a ewolucjonizm teistyczny 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 488
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Kościół a ewolucjonizm teistyczny
Encyklika "HUMANI GENERIS" Piusa XII (1950 r.) jest wykorzystywana jako pretekst do krzewienia ewolucjonizmu teistycznego. Tymczasem z samego jej tekstu widać, że papieżowi chodziło o zabezpieczenie Kościoła przed błędem negującym grzech pierworodny i zarazem Odkupienie. Takim błędem byłoby zaprzeczanie pochodzeniu ludzkości od jednego człowieka - Adama. Oto fragment encykliki, który o tym mówi:

"Jeśli zaś chodzi o inną hipotezę, mianowicie poligenizm, to synowie Kościoła wcale już nie mają podobnej wolności [rozważań naukowych - j.]. Nie wolno bowiem wiernym przyjmować opinii, której zwolennicy twierdzą, że po Adamie istnieli na ziemi ludzie nie pochodzący od niego, jako prarodzica, drogą naturalnego rozmnażania się, lub że Adam oznacza pewną liczbę prarodziców. Okaże się bowiem całkiem niemożliwe, jakby się dało pogodzić taką teorię z nauką źródeł prawdy Objawionej i dokumentów Kościoła Nauczającego o grzechu pierworodnym, który pochodzi z grzechu rzeczywiście popełnionego przez jednego Adama i przeszczepiany rodzeniem na wszystkich jest zarazem wrodzonym grzechem własnym każdego człowieka (Rz 5, 12 –19, Sobór Trydencki, sesja V, kan. 1-4)". (Encyklika "HUMANI GENERIS")

Sobór Trydencki na sesji V (kanony 1-5) wyklął z Kościoła wszystkich, którzy nie wyznają, że "pierwszy człowiek Adam, przekroczywszy w raju Boże polecenie... ściągnął na siebie gniew i niełaskę Boga oraz śmierć" i że "przekazał całemu rodzajowi ludzkiemu... grzech będący śmiercią duszy". Jeśli podlega wyklęciu ten, kto temu przeczy, to Pius XII nie mógł pozwolić katolikom na dowolność w publicznych dyskusjach o teorii ewolucji. Chodziło więc papieżowi o to, żeby katolickim badaczom postawić granicę roztrząsań naukowych, tak żeby nie była zagrożona nauka o pochodzeniu ludzkości od Adama. Niestety, papież postawił tę granicę w niewłaściwym miejscu. Ogłosił:

"Dla tych powodów Kościół nauczający nie zabrania uczonym i teologom polemiki nad doktryną ewolucjonizmu, według dzisiejszego stanu nauk przyrodniczych i teologicznych. Gdy się mianowicie bada problem pochodzenia ciała ludzkiego z materii istniejącej uprzednio i organicznej; bo uznanie bezpośredniego stworzenia dusz przez Boga nakazuje nam wiara katolicka. Swoboda jest dopuszczalna pod warunkiem wszakże, że będzie się z należną powagą, umiarem i opanowaniem rozważać i oceniać dowody i zwolenników i przeciwników ewolucjonizmu." (Encyklika "HUMANI GENERIS")

Zarysowuje się tu następująca myśl: możecie badać kwestię, czy ciało człowieka powstało ewolucyjnie, natomiast wiara w bezpośrednie stworzenie duszy człowieka nie podlega kwestii. Z kolei wcześniej zacytowany fragment encykliki mówi jasno, że wszyscy ludzie pochodzą od jednego Adama. Sens obu fragmentów encykliki jawi się tak: możecie roztrząsać, czy ciało Adama powstało ewolucyjnie, natomiast to, że Bóg stworzył ludzką duszę Adama nie podlega kwestii, jak też to, że wszyscy ludzie pochodzą od jednego człowieka, Adama.

Chociaż w encyklice nie powiedziano, że katolikowi wolno jest wierzyć w ewolucyjne powstanie ciała Adama, a jedynie, że można dyskutować na ten temat, to jednak dokument dał ewolucjonistom "katolickim" pretekst do oficjalnego i bezkarnego zaprzeczania świadectwu Pisma Świętego i Ojców Kościoła na temat stworzenia Adama. Jeżeli w zgodzie z Pismem i Ojcami Kościół jeszcze w 1909 roku nauczał, że Bóg stworzył Adama z prochu ziemi, a nie ewolucyjnie ze zwierzęcia, to znaczy, że Pius XII rzucił tu część depozytu wiary na podeptanie. Dla porównania: gdyby ogłosił w jakiejś encyklice, że Kościół NIE zabrania polemiki nad tym, czy Jezus był synem Boga, czy Józefa, znaczyłoby to, że to kwestia dyskusyjna - w ten sposób rzuciłby na podeptanie naukę o synostwie Bożym. Tak też ogłoszenie, że stworzenie ciała Adama jest dyskusyjne sprawia, że odtąd katolicy mogą bezkarnie deptać, czyli podważać naukę o stworzeniu pierwszego człowieka.

Pismo Święte (Jezus i Apostołowie) oraz Ojcowie Kościoła zgodnie świadczą, że Księga Rodzaju zawiera prawdę historyczną, a nie mityczną czy poetycką. Nowy Testament zawiera co najmniej 165 cytatów lub odniesień do Księgi Rodzaju. Kościół potwierdził jej sens dosłowny historyczny jeszcze w 1909 roku, kiedy to Papieska Komisja Biblijna orzekła, że, parafrazując i cytując:

1) NIE są oparte na solidnych podstawach "różne systemy egzegetyczne, które [są] wymyślone i propagowane pod przykrywką rzekomej naukowości w tym celu aby wykluczyć sens dosłowny historyczny (sensum litteralem historicum) trzech pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju (libri Geneseos)".
2) NIE można bez sprzeciwiania się Pismu i Ojcom nauczać, że "trzy rozdziały Genezy zawierają opowiadania o rzeczach które naprawdę nie miały miejsca (non rerum vere gestarum narrationes), które mianowicie nie odpowiadają obiektywnej rzeczywistości i historycznej prawdzie; lecz są albo baśniami zaczerpniętymi z mitologii i kosmogonii starożytnych ludów i przez świętego autora, po oczyszczeniu z pewnych błędów politeizmu, przystosowane do doktryny monoteistycznej, albo są alegoriami i symbolami, pozbawionymi podstaw obiektywnej rzeczywistości, w formie historii przedłożone w celu wpojenia prawd religijnych i filozoficznych; albo są tylko legendami składającymi się z części historycznych i z części zmyślonych ułożonych dowolnie w celu pouczenia i zbudowania dusz".
3) NIE można podawać w wątpliwość sensu literalnego Księgi Rodzaju "tam, gdzie mowa o faktach w tychże rozdziałach wypowiedzianych, które dotykają podstaw religii chrześcijańskiej (quae christianae religionis fundamenta attingunt): jakimi są, między innymi, stworzenie wszystkich rzeczy przez Boga uczynione na początku czasu (rerum universarum creatio a Deo facta in initio temporis); stworzenie w szczególny sposób człowieka (peculiaris creatio hominis); utworzenie pierwszej niewiasty z pierwszego człowieka (formatio primae mulieris ex primo homine); jedność rodzaju ludzkiego (generis humani unitas); pierwotna szczęśliwość pierwszych rodziców w stanie sprawiedliwości, nieśmiertelności i wolności od namiętności (originalis protoparentum felicitas in statu iustitiae, integritatis et immortalitatis); przykazanie dane od Boga człowiekowi dla wypróbowania jego posłuszeństwa (praeceptum a Deo homini datum ad eius obedientiam probandam); przekroczenie Boskiego przykazania pod wpływem diabła uwodzącego w postaci węża (divini praecepti, diabolo sub serpentis specie suasore, transgressio); pozbawienie pierwszych rodziców owego stanu pierwotnej szczęśliwości (protoparentum deiectio ab illo primaevo innocentiae statu); a także obietnica przyszłego Odkupiciela (nec non Reparatoris futuris promissio)".

Źródła:
http://miqra.blox.pl/2010/01/Magisteriu ... lucji.html
http://www.catholicapologetics.info/scr ... ission.htm
http://www.vatican.va/roman_curia/congr ... si_it.html

Odpowiadając na ewolucjonizm teistyczny:

Po pierwsze, Księga Rodzaju mówi, że Bóg stworzył rośliny z ziemi (Rdz 1:11-12), zwierzęta stworzył z ziemi ("a gdy stworzył Pan Bóg z ziemi wszelki zwierz polny, i wszelkie ptactwo niebieskie...", Rdz 2:19), a wreszcie człowieka stworzył z ziemi (Rdz 2:7). Zamierzeniem Boga, który natchnął autora, nie mogła być więc informacja o ewolucyjnym przechodzeniu rodzaju w rodzaj, tylko przeciwnie, informacja, że tak jak rośliny powstały z ziemi, tak też zwierzęta Bóg stworzył z ziemi, a na końcu z ziemi stworzył człowieka.

Po drugie, Księga Rodzaju mówi, że Bóg stworzył z ziemi (Rdz 2:19) zwierzęta "według ich rodzajów" (Rdz 1:24). Polskie tłumaczenie Septuaginty mówi: "Niech ziemia wyprowadzi każdą istotę ożywioną według gatunków (...). I stworzył Bóg (...) bydło domowe według gatunków i wszystkie żyjące na ziemi płazy według ich gatunków." Czy osły nazwiemy rodzajem, czy gatunkiem, chodzi o to, że osioł nie jest wołem, bo wół to inny rodzaj czy gatunek. Osioł nie spłodzi woła. Bóg stworzył bydło domowe "według rodzajów ich" i stworzył je z ziemi. A zatem z ziemi stworzył osły, z ziemi stworzył woły itd. Każdy rodzaj Bóg stworzył z ziemi, a nie rodzaj z rodzaju. Ewolucjonizm ateistyczny i teistyczny zakłada przechodzenie rodzaju w rodzaj, dlatego jest z Pismem Świętym nie do pogodzenia.

Po trzecie, Księga Rodzaju naucza, że po zakończeniu stwarzania zwierząt Bóg uznał swe dzieło za dobre. I dopiero wtedy powiedział do Syna i Ducha: uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo. W ten sposób natchniony autor pokazuje, że początek stwarzania człowieka nastąpił już po zakończeniu stwarzania zwierząt. Gdyby ewolucjonizm teistyczny był prawdą, Bóg najpierw powiedziałby "uczyńmy człowieka", a następnie podanoby opis powstawania zwierząt i przekształcania ich ewolucyjnie aż do postaci ludzkiej.

Po czwarte, przez prawie 2000 lat, od początku, Kościół nauczał, że Bóg stworzył ciało Adama z prochu ziemi. Po to napisano "z prochu ziemi" (tzn. z materii nieożywionej), żeby mieć pewność, że nie przez pogański ewolucjonizm. Gdyby ewolucjonizm był prawdą, nie byłoby napisane o stworzeniu człowieka z prochu ziemi, tylko ze zwierzęcia.

Po piąte, Pismo mówi jednoznacznie: "Pan Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego oblicze tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek duszą żywą" (Rdz 2:7). Pytanie: w kogo Bóg tchnął dech życia, w zwierzę czy w człowieka? Odpowiedź: "ukształtował człowieka... i tchnął w jego oblicze tchnienie życia". A więc zanim Bóg tchnął, istota była już człowiekiem, tylko nieożywionym. A zatem Pismo Święte jest nie do pogodzenia z mitem o wszczepieniu duszy ludzkiej w zwierzę. Opis ukazuje przejście człowieka ze stanu nieożywionego do stanu ożywionego. "Tchnął tchnienie życia... i stał się człowiek duszą żywą". Natomiast ewolucjonizm teistyczny głosi wszczepienie duszy w już żywe zwierzę. Czy Bóg tchnął dech życia w nieożywione ciało człowieka, czy w żywe zwierzę? Jak może być żywe zwierzę, w które Bóg ma dopiero tchnąć dech życia?

Po szóste, ewolucjonizm teistyczny jest opatrznościowo z góry odrzucony przez Kościół na mocy orzeczenia Soboru Laterańskiego IV. Według ewolucjonistów "katolickich" stwarzanie ciała Adama trwało przez miliony lat ewolucji zwierząt. Jeśli tak, to stwarzanie ciała Adama rozpoczęłoby się PRZED ukończeniem stwarzania zwierząt. A przecież Sobór orzeka, że ciało i dusza Adama zostały stworzone PO stworzeniu zwierząt. W Konstytucji I tego Soboru czytamy: "On to swoją wszechmocną potęgą równocześnie, od początku czasu, stworzył z niczego jeden i drugi rodzaj stworzeń, duchowe i cielesne, to znaczy anielskie i ziemskie, a wreszcie [łac. "ac deinde", tzn. "a potem"] ludzkie, jako współukształtowane zarówno z ducha, jak i ciała." Mamy więc: "stworzył... ...anielskie i ziemskie [w tym zwierzęta], A POTEM LUDZKIE... ...z ducha, jak I CIAŁA". A zatem ciało i duszę Adama stworzono POTEM, po stworzeniu zwierząt. Gdyby więc nawet było tak, że zwierzęta stworzono ewolucyjnie, to i tak ciało Adama stworzono POTEM, tzn. po zakończeniu stwarzania zwierząt.

Po siódme, skoro Kościół bezwzględnie wyklucza poligenizm, to nie podlega kwestii, że Ewa powstała z Adama. Zgodnie ze słowami Apostoła Pawła: "Bo mąż nie jest z niewiasty, ale niewiasta z męża" (1 Kor. 11. 8). Jeśli Bóg stworzył kobietę na bazie fragmentu ciała mężczyzny, który to fragment musiał przecież rozbudować, to znaczy, że ciało kobiety po prostu zbudował z materii nieożywionej. Bazując na kości (w której jest szpik i krew), Bóg zbudował kobietę z cząstek elementarnych i pierwiastków tak, że była ona ciałem z ciała Adama. "Kość z kości moich i ciało z ciała mego". Podobnie Kościół jest ciałem Chrystusa poprzez krew wylaną z Jego boku. "Gdy Adam śpi, z jego boku powstaje Ewa; gdy Chrystus umarł, włócznią jest przebity bok jego, aby wypłynęły sakramenta, przez które zostaje uformowany Kościół" (Augustyn). Jeśli więc Bóg stworzył kobietę na bazie kości Adama z materii nieożywionej, to absurdalnym dualizmem byłoby wierzyć, że Adama stworzył ewolucyjnie ze zwierzęcia. Byłby to nie tylko absurd, ale śmieszny absurd, gdyby tradycyjne kobiece "ty bydlaku" nabrało głębokiego uzasadnienia.

Po ósme, Pismo Święte i Ojcowie nauczają, że śmierć weszła na świat za przyczyną nieposłuszeństwa Adama (Rzymian 5:12). W ten sposób nie tylko ludzie, ale całe stworzenie zostało poddane marności i musi wzdychać w bólach rodzenia (Rzymian 8:19-23). Odkupienie Chrystusa sprawia, że również stworzenie "zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych" (Rzymian 8:21). Wówczas śmierci już nie będzie (Apokalipsa 20:14). Skoro nie było śmierci przed grzechem Adama, to w jaki sposób działał dobór naturalny, czyli proces prowadzący do utrzymywania się przy życiu osobników najlepiej przystosowanych? Ewolucjoniści teistyczni zmuszeni są więc albo zanegować naukę Pisma i Ojców o śmierci jako skutku grzechu, albo wyznawać ewolucję pozbawioną doboru naturalnego i śmierci. W pierwszym wypadku zapierają się wiary i Kościoła, w drugim gubią sens swego ewolucyjnego wyznania, które przyjęli przecież dla przypodobania się światu. Światu nie podoba się negacja ewolucyjnej śmierci. Niektórzy katolicy mogliby przestać chodzić na mszę z powodu zacofania Kościoła. Po co głosić taką wersję ewolucji, która i tak nie podoba się światu? Czy nie lepiej nauczać prawdy, którą Kościół głosił od początku? Jeśli ktoś odejdzie z Kościoła z powodu prawdy, to przynajmniej głoszący jest bez winy. Gdyby jednak istniała ewolucja bez śmierci, formy pośrednie do czasu grzechu Adama nie umierałyby. Jeśli do dziś żyje wół, to musiałyby też żyć formy pośrednie między wołem a formą niższą. Również Adam musiałby ewoluować z postaci zwierzęcej, więc musiałyby żyć do dziś formy pośrednie między Adamem a zwierzęciem.

Po dziewiąte, wszystko co Bóg stworzył było dobre (Rdz 1:31). Gdyby ewolucja (w sensie: makroewolucja) była prawdą, to czy można by nazwać dobrymi formy pośrednie, czyli byty, do których pasują słowa: "ni to pies, ni wydra"?

Po dziesiąte, Pismo Święte i Ojcowie nauczają, że Bóg zakończył stwarzanie i wszystko co stworzył było dobre. Bóg nic już nie musiał robić, co Biblia podkreśla przenośnią "odpoczął". (Po czym z powodu grzechu Bóg podjął dzieło odkupieńcze, które trwa). Gdyby ewolucjonizm teistyczny był prawdą, jego wyznawcy musieliby głosić, że ewolucja zakończyła się, gdy Bóg "odpoczął". Lecz znów zgubiliby sens swego ewolucyjnego wyznania, które przyjęli przecież dla przypodobania się światu. Światu nie spodobałaby się negacja trwania ewolucji.

Po jedenaste, ewolucjonizm teistyczny wprowadza dualizm między ciałem a duszą. Taki dualizm ucieszyłby wszystkich heretyków gnostyckich wyłączonych z Kościoła na przestrzeni wieków. Według ewolucjonistów ciało do tego stopnia nie ma związku z duszą, że ciało Adama mogło powstać osobno, ze zwierzęcia, ewolucyjnie, a duszę wszczepiono później, jakby człowieczeńswo ograniczało się tylko do duszy. Ale jak to się ma do dekretu Soboru w Viennie? Sobór orzekł: "[1, 3] Dalej, każdą naukę lub stwierdzenie usiłującego twierdzić lub poddawać w wątpliwość, że substancja duszy rozumnej, czyli intelektualnej, nie jest prawdziwie i sama przez się formą ludzkiego ciała, z aprobatą wspomnianego świętego soboru odrzucamy jako błędną i wrogą prawdzie wiary katolickiej, orzekając w celu zapoznania wszystkich z prawdą nieskażonej wiary oraz zamknięcia drogi wszystkim podstępnym błędom, że ktokolwiek odważy się twierdzić, bronić lub z uporem utrzymywać, że dusza rozumna, czyli intelektualna, nie jest sama przez się i ze swej istoty formą ludzkiego ciała, ma być uważany za heretyka." (Sobór w Viennie, Dekret I, Błędy Piotra Jana Olivi)

Po dwunaste, Kościół naucza o zmartwychwstaniu ciał (KKK 997-999). Tych, które uległy całkowitemu rozkładowi, zostały pochłonięte przez ogień, zjedzone przez ryby itp. Tych, z których nic nie zostało. W jaki sposób Bóg dokona zmartwychwstania, odtworzenia ciał? Czy poprzez ewolucję? Jeśli absurdem byłaby wiara w odtworzenie ciał poprzez ewolucję, to również absurdem jest wiara w stworzenie ciała Adama poprzez ewolucję.

Po trzynaste, Pan Jezus przemienił wodę w wino, rozmnożył chleb, przywrócił wzrok ślepemu od urodzenia, wskrzesił ciało Łazarza, które już gniło. Oznacza to panowanie nad materią, moc tworzenia lub odtwarzania dowolnej substancji w okamgnieniu. Można to w jakiejś mierze porównać do władzy programisty nad wirtualną materią, gdzie odtworzenie uciętej wirtualnej głowy można uzyskać przez jedno kliknięcie. Programista kształtuje wirtualną materię za pomocą układów cyfr, Bóg za pomocą układów cząstek elementarnych i pierwiastków, z których składa się ziemia. Gdy programista tworzy wirtualny świat, rośliny, zwierzęta i wirtualnego bohatera obdarzonego sztuczną inteligencją, to czy wirtualne ciało tej postaci wprowadza tam poprzez wirtualną ewolucję? Każdy programista uznałby to za absurd. Stworzenie Adama opisane jest w Biblii językiem, jaki starożytni byli w stanie zrozumieć, ale to wcale nie przeczy dosłowności i historyczności tej prawdy. Podobnie jak nie przeczyłoby opisanie starożytnym działania telewizora przy pomocy ich ubogiego słownictwa.

Po czternaste, przyjęcie ewolucji z doborem naturalnym wpisuje śmierć w bieg dziejów, z czego wynikać musi, że Bóg nie jest dobry. Gdyby był dobry, nie stwarzałby poprzez śmierć i cierpienie (dobór naturalny). Pogan można zrozumieć. Jak jest jednak możliwe, że niektórzy duchowni ośmielają się przekręcać Pismo i naukę Kościoła, naginając ją do teorii ewolucji? Prowadzi to do karygodnego bluźnierstwa, gdzie Bóg ukazany jest jako twórca i inspirator śmierci. Gdyby działał poprzez ewolucję, gdyby stwarzał poprzez cierpienie i śmierć, nie byłby Bogiem miłości.

Po piętnaste, Pan Jezus otrzymał przez Maryję ciało Adama. W tymże ciele Pan Jezus odkupił nas, zmartwychwstał i został wzięty do nieba. Jako Bóg "zasiadł cieleśnie" po prawicy Ojca (KKK 663). Kto ośmieli się powiedzieć, że być może Bóg ma ciało zwierzęce? Po to Bóg natchnął pisarza Księgi Rodzaju, żebyśmy rozumieli, że Bóg sam sobie stworzył ciało z dziewiczej materii nieożywionej, żeby potem przyjąć to ciało z Maryi Dziewicy i w tymże ciele zasiąść na niebiańskim tronie. Nauka o zwierzęcym pochodzeniu ciała Chrystusa jest ubranym w szaty naukowe bluźnierstwem.

Jak Ojcowie Kościoła nauczali na temat stworzenia Adama?

KLEMENS RZYMSKI (uczeń apostołów Piotra i Pawła):

"A wreszcie, rzecz najdoskonalszą i rozumem wszystko przewyższającą,
Człowieka, utworzył świętemi i niepokalanemi rękoma [Iz. 64:8, BT; Ps 119:73],
Jako swego własnego obrazu odbicie.
Tak przecie mówi Bóg:
„Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze.
I stworzył Bóg człowieka,
Mężczyznę i niewiastę stworzył ich."
(Pierwszy List Klemensa do Koryntian 33)

JUSTYN MĘCZENNIK (ur. ok. 100 roku, apologeta nawrócony z filozofii greckiej):

"Bóg bowiem nie stworzył człowieka podobnego innym istotom, jak drzewa czy zwierzęta czworonożne, które z własnej woli nic nie mogą czynić." (Apologia I 28, 3)

"Albowiem tworzywo, które w postaci Adama wyszło z rąk bożych, jak to chyba wszyscy rozumiecie, stało się „domem" Tchnienia bożego." (Dialog 40)

TEOFIL Z ANTIOCHII (biskup Antiochii od ok. 169 r.):

"XVIII.
Ty nie chcesz wierzyć Bogu, obdarzony przez niego tylu tak wielkiemi dowodami miłości? Najpierw on cię stworzył, gdy przedtem cię nie było (albowiem jeżeli nie było twego ojca, ani twej matki, tem mniej ty sam byłeś), i uczynił cię z odrobiny wilgotnej materji, której też przedtem nie było, i do życia powołał." (Do Autolika I)

"XVII.
Szóstego dnia po stworzeniu przez Boga czworonogów, dzikich zwierząt i płazów ziemnych, niema mowy o błogosławieństwie; zachował je Bóg dla człowieka, którego miał stworzyć dnia szóstego. (...)
XVIII.
Co się tyczy stworzenia człowieka, to jest ono większe, niż człowiek może wypowiedzieć, chociaż Pismo św. mówi o tem bardzo krótko. Gdy bowiem Bóg mówi: „Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo nasze", najpierw wskazuje na godność człowieka. Bo gdy Bóg słowem wszystko uczynił, jak gdyby resztę lekceważył, to jedno dzieło, t. j. stworzenie człowieka uważał za stosowne zachować dla własnych rąk. Co więcej, Bóg jakby potrzebował pomocy, gdy mówi: „Uczyńmy człowieka na obraz i podobieństwo". Do nikogo się w ten sposób nie odzywa, jeno do swego Słowa i swej Mądrości. (...)
XIX.
Gdy tak wykończył Bóg niebo i ziemię i wszystko, co w nich jest, dnia szóstego, odpoczął dnia siódmego od wszystkich dzieł, których dokonał. (...) Dla wykazania zaś stworzenia człowieka, i by między ludźmi nie powstawały beznadziejne spory z tego powodu, że powiedział Bóg: „Uczyńmy człowieka", a nie określił, w jaki sposób się to stało, przeto tak nas poucza Pismo: „Ale zdrój wynikał z ziemi, oblewający wszystek wierzch ziemi. Utworzył tedy Pan Bóg człowieka z mułu ziemi, i natchnął w oblicze jego dech żywota. (...)
XXVII.
Lecz ktoś nam powie: Jakto, Adam otrzymał naturę śmiertelną? Bynajmniej. Czy zatem był nieśmiertelny? Także nie, bo i tego również nie twierdzimy. A zatem ani śmiertelnym, ani nieśmiertelnym nie był od stworzenia. Gdyby bowiem od początku stworzył go Bóg nieśmiertelnym, uczyniłby go był bogiem. Gdyby zaś śmiertelnym, Bóg uchodziłby za przyczynę jego śmierci. Przeto nie stworzył go ani śmiertelnym, ani nieśmiertelnym, lecz — jak powiedzieliśmy wyżej — zdolnym do jednego i do drugiego, w ten sposób, że gdyby był skłaniał się do tego,
co prowadzi do nieśmiertelności, przez zachowywanie przykazań bożych, byłby otrzymał w nagrodę nieśmiertelność i stał się bogiem; gdyby zaś skłaniał się do tego, co wiedzie ku śmierci, nie słuchając Boga, sam miał być sprawcą swej śmierci. Bóg bowiem uczynił człowieka wolnym i uprawnionym. Co tedy człowiek sam przez swe zaniedbanie i nieposłuszeństwo na siebie ściągnął, to mu teraz Bóg darowuje, dzięki swej szczególnej łaskawości i miłosierdziu dla ludzi mu posłusznych." (Do Autolika II)


ATENAGORAS Z ATEN (ur. ok. 133; nawrócony z filozofii greckiej):

"A przecież na to, iż Bóg posiada siłę wystarczającą, aby spowodować zmartwychwstanie ciał, wskazuje samo ich powstanie. Jeśli bowiem w pierwszym akcie stworzenia utworzył ludzkie ciała [Adama i Ewy - j.] oraz ich podstawowe elementy, które przedtem nie istniały, to z równą łatwością wskrzesi ciała, które w jakikolwiek bądź sposób uległy rozkładowi: bo przecież i to jest dla Niego równie możliwe do spełnienia." (O zmartwychwstaniu umarłych)

"Jeśli bowiem cała w ogóle natura ludzka zbudowana jest z nieśmiertelnej duszy i z ciała, które zostało zespolone z duszą w akcie stworzenia, i jeśli Bóg nie udzielił oddzielnie tego stworzenia, egzystencji i całego życia naturze samej duszy, i oddzielnie naturze ciała, lecz przyznał te dary ludziom zbudowanym z obu elementów, aby te same elementy, z których ludzie powstają i dzięki którym żyją, po zakończeniu życia doszły do jakiegoś jednego i wspólnego celu, to — skoro człowiek stanowi zbudowaną z obu składników jedną istotę żywą, doznającą tego, czego doznaje dusza i ciało, a wszelkie jego czyny i działania wymagają zmysłowej i umysłowej oceny — całość złożona z tych składników musi dążyć do jakiegoś jednego celu, aby wszystko i w każdym względzie powodowało harmonijną jedność i zgodność doznań: pochodzenie człowieka, jego natura, egzystencja, uczynki, życie oraz cel zgodny z naturą." (O zmartwychwstaniu umarłych)


IRENEUSZ Z LYONU (ur. ok. 140 r.; biskup Lyonu)

Ks. Drączkowski w "Patrologii" pisze: "Najważniejszy teolog II wieku. Urodził się około 135 roku w Smyrnie (Azja Mniejsza). We wczesnej młodości słuchał nauk Polikarpa, biskupa Smyrny, który był uczniem apostołów (Euzebiusz,HE IV 14,3-4)." W swym "Wykładzie nauki apostolskiej" Ireneusz tak wzmacnia powagę swych pism: "Oto, czym obdarza nas wiara, ta, którą prezbiterzy, uczniowie apostołów, nam przekazali" (Wykład 3, por. AH III, 3-4). A zatem Ireneusz z Lyonu nie pisał sam od siebie, tylko czerpał z nauki uczniów apostolskich. Jaką wiedzę przekazał odnośnie stworzenia Adama?

Do stworzenia człowieka Bóg nie potrzebował aniołów ani żadnej pomocy:

"Dla stworzenia świata oraz ukształtowania człowieka, z powodu którego świat powstał, Ojciec nie potrzebował aniołów, nie potrzebował także żadnej pomocy dla stworzenia tych bytów, które znalazły się w stworzeniu i służyły dla przeprowadzenia planu zbawczego, zdarzeń, które dotyczyły człowieka. Miał przecież bogatą i niewymowną pomoc, wspomagają Go bowiem we wszystkim jego Bliscy, a zarazem Jego Ręce, to znaczy Syn i Duch" (AH IV, 7, 4).

"I to właśnie o tym powiada Pismo: "I ulepił Bóg człowieka, wziąwszy glinę z ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia." Tak więc to nie aniołowie nas stworzyli ani nie oni nas ulepili, nie mogliby przecież aniołowie utworzyć Bożego obrazu, ani też nikt inny [a co dopiero zwierzęta! - j.] poza Słowem Pana (...). Przecież nie potrzebował ich Bóg do niczego przy dokonywaniu dzieła, które sam sobie zaplanował uczynić, tak jakby nie miał własnych Rąk. Zawsze zresztą są przy Nim obecne Słowo i Mądrość, Syn i Duch, przez których i w których czyni wszystko w sposób wolny i samodzielny, do których też zwrócił się, mówiąc: Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo." (AH IV, 20, 1).


Przywrócenie wzroku ślepemu za pomocą błota jest obrazem pierwotnego ukształtowania człowieka z ziemi:

"Temu zaś, który był niewidomy od urodzenia, już nie poprzez Słowo, ale przez działanie przywrócił wzrok; nie uczynił tego na darmo, ani przez przypadek, ale po to, by objawić rękę Boga, tę samą, która na początku ulepiła człowieka. (...) Dziełem zaś Boga jest ulepienie człowieka. Uczynił on to bowiem poprzez działanie tak, jak powiada Pismo: "I wziął Pan glinę z ziemi, i ulepił człowieka". Dlatego też Pan splunął na ziemię i uczynił błoto i pomazał nim jego oczy, aby wskazać na to, w jaki sposób dokonało się pierwotne stworzenie człowieka, by ci, którzy mogą pojąć, dostrzegli objawiającą się rękę Boga, przez którą to człowiek ulepiony został z gliny. (...) Ten bowiem Pan, który uformował wzrok, jest tym samym, który ukształtował całego człowieka, wypełniając wolę Ojca. A ponieważ w tym akcie stworzenia, które dokonało się na Adamie, człowiek, popadłszy w grzech, potrzebował odnawiającego obmycia, dlatego po tym, jak pomazał błotem jego oczy, powiedział Pan do niego: "Idź do sadzawki Siloe i obmyj się"; w ten sposób naprawił w nim to, czego mu nie dostawało zarówno w odniesieniu do dzieła stworzenia, jak i odnośnie do odnawiającego obmycia. Dlatego też, gdy powrócił po obmyciu, widział tak, że mógł rozpoznać swego Stwórcę i dowiedzieć się, kto jest tym Człowiekiem, który obdarzył go życiem.
Tak więc mylą się również ci, którzy wywodzą się od [gnostyka] Walentyna, gdy mówią, że człowiek nie został ulepiony z tej ziemi, ale z jakiejś subtelnej, emanującej materii. Pan bowiem właśnie z tej ziemi utworzył oczy owemu człowiekowi, dzięki czemu oczywistą jest rzeczą, że z niej też i na początku został człowiek ulepiony. Byłoby przecież niekonsekwencją, gdyby z czego innego oczy i z czegoś innego ulepiona miała być reszta ciała, tak samo jak brakuje konsekwencji w tym, by ktoś inny stwarzać miał ciało, a ktoś inny oczy. Ale jest Nim jeden i ten sam, który na początku ulepił Adama, Ten, do którego też mówił Ojciec: Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo" (AH V, 15, 2.3.4).

"A ponieważ Adam ulepiony został z tej ziemi, co tak samo i nas dotyczy, mówi Pismo, że Bóg powiedział do niego: "W pocie swego oblicza będziesz spożywał twój chleb, aż powrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty". (...) Skoro zaś do tej, to jest rzeczą jasną, że właśnie z niej [nasze ciała] zostały ulepione; co też i Pan uczynił oczywistym, gdy z niej utworzył oczy. Z całą oczywistością też ukazana jest ręka Boga... ...jak też jasno ukazana jest w Ewangelii owa substancja, z której zostaliśmy ulepieni, dlatego nie należy się doszukiwać ani żadnego innego Ojca poza tym jednym, ani żadnej innej substancji, z której zostaliśmy ulepieni, poza tą wcześniej wspomnianą i ukazaną przez Pana, ani też jakiejś innej Bożej ręki oprócz tej, która od początku do końca nas kształtuje" (AH V, 16, 1).


Ciało ludzkie powstało z ziemi (a nie z bydlęcia):

"Człowieka ukształtował własnymi Rękami biorąc z ziemi to, co najczystsze i najdelikatniejsze i mieszając według odpowiedniej miary swoją moc z ziemią. Z jednej strony ukształtowanie to wyposażył we własne właściwości tak, aby to, co widzialne miało boską postać; gdyż na obraz Boży został postawiony na ziemi ukształtowany człowiek, i (z drugiej strony), aby stał się istotą żyjącą tchnął w jego oblicze dech życia, aby w ten sposób tak według tchnienia jak i według ukształtowania człowiek stał się podobny Bogu." (Wykład 11)

Ciało ludzkie obrazem Boga:

"Człowiek jest rodzajem zmieszania duszy i ciała, a został stworzony na podobieństwo Boga i ukształtowany przez Jego "Ręce", to jest przez Syna i Ducha. Do nich bowiem powiedział: uczyńmy człowieka" (AH IV, wstęp 4).

Ewolucjoniści teistyczni twierdzą, że Bóg wszczepił duszę ludzką w ciało zwierzęcia. Czyli ich zdaniem bezpośredni akt stwórczy dotyczył tylko duszy człowieka, a nie całego człowieka. Ireneusz natomiast naucza, że "Ręce" Boże uczyniły całego człowieka, a nie tylko duszę, gdyż sama dusza nie jest w pełni człowiekiem; ciało również jest obrazem Boga:

"Gdyż Ręce Ojca, to jest Syn i Duch, uczyniły człowieka na podobieństwo Boże, całego, nie tylko część człowieka. Dusza więc i Duch mogą być częścią człowieka, ale nigdy w pełni człowiekiem. Doskonały człowiek bowiem jest zmieszaniem i połączeniem duszy, która przyjmuje Ducha Ojca i która została złączona z ciałem, stworzonym na obraz Boży." (AH V, 6, 1)

Jak ciało Adama powstało z dziewiczej ziemi, a nie ze zwierzęcia, tak też ciało Chrystusa zrodziło się z Dziewicy Maryi:

"Skąd zaś pochodzi substancja człowieka? Z woli i mądrości Boga i z dziewiczej ziemi. Bóg bowiem nie zsyłał deszczu na ziemię - mówi Pismo - zanim nie pojawił się człowiek i nie było człowieka, który miałby uprawiać ziemię. A więc z tej, która jeszcze była dziewicza Bóg wziął proch z ziemi i ulepił człowieka, początek ludzkości. Tego więc człowieka Pan streszczając i jednocząc, przyjął tę samą co on cielesność według planu zbawienia. Rodząc się z Dziewicy i z woli i mądrości Bożej, aby on sam mógł objawić to samo podobieństwo cielesności, które dotyczyło Adama, aby stać się tym człowiekiem, jaki był na początku opisany (w Piśmie) - na obraz i podobieństwo Boże." (Wykład 32)

Człowiek wraca do ziemi, skąd wzięte jest jego ukształtowanie:

"Nałożył mu [Bóg Adamowi] pewne granice, aby jeśli zachowa przykazanie Boże, pozostał zawsze takim, jakim jest, to znaczy nieśmiertelnym, a gdyby zgrzeszył, żeby stał się śmiertelnym i wrócił do ziemi, skąd wzięte jest jego ukształtowanie." (Wykład 15)

TERTULIAN (ur. ok. 155; teolog):

"Wszystko zostało stworzone przez Słowo Boże, a bez Niego nic nie powstało (Jana 1: 3). Ciało także zaistniało przez Słowo Boże, zgodnie z zasadą, że bez Słowa nic nie może istnieć. "Uczyńmy człowieka" (Rdz 1:26), rzekło Słowo, zanim go stworzyło i dodało: "naszą ręką" [Iz. 64:8, BT; Ps 119:73], ze względu na jego wyższość, aby nie porównać go z resztą stworzenia. I "Bóg", mówi (Pismo), "ukształtował człowieka" (Rodzaju 1:27). Istnieje niewątpliwie ogromna różnica w działaniu, wynikająca oczywiście z natury sprawy. Albowiem wykreowane stworzenia były gorsze od tego, dla którego zostały stworzone; a zostały stworzone dla człowieka, któremu następnie zostały przez Boga poddane. Słusznie więc istoty, które w ten sposób były przeznaczone do poddaństwa, powstały przez rozkazy i tylko mocą Bożego głosu, podczas gdy człowiek, przeciwnie, przeznaczony do bycia ich panem, został stworzony przez samego Boga, z zamiarem, aby mógł sprawować swoją władzę będąc stworzony przez samego Mistrza, Pana." (O zmartwychwstaniu ciała 5)

Tak Kościół nauczał od początku. A kto zachowuje jedność z fundamentem (Apostołami i Ojcami), ten na pewno ma jedność z Kościołem.

Czy w czasach nowożytnych Kościół zmienił nauczanie na temat stworzenia Adama? Wprawdzie Pius XII pozwolił ewolucjonistom rozszarpywać ciało Adama, deptać naukę Kościoła, ale to nie oznacza zmiany tej nauki. Zawsze będą biskupi strzegący depozytu wiary, nawet jeśli będą w mniejszości.

W odpowiedzi na darwinizm synod niemieckich biskupów w Kolonii (1860) ogłosił:

"Nasi pierwsi rodzice zostali utworzeni bezpośrednio przez Boga. Dlatego orzekamy, że opinia tych, którzy nie boją się twierdzić, iż ten ludzki byt, człowiek co do ciała, pojawił się w końcu na drodze samoczynnej ciągłej przemiany natury mniej doskonałej ku doskonalszej, sprzeciwia się wprost Pismu Świętemu i wierze" (cytat za artykułem "Zapomniana encyklika o ewolucji" B.W. Harissona; Fronda).

Papież Leon XIII w encyklice "Arcanum divinae sapientiae" (1880) napisał:

"Prawdziwy początek małżeństwa, czcigodni Bracia, jest dobrze znany wszystkim. Jakkolwiek nieprzyjaciele wiary chrześcijańskiej nie chcą uznać niezmiennej nauki Kościoła w tej kwestii i od dawna usiłują zniszczyć historię wszystkich narodów i wszystkich czasów, niemniej nie tylko nie zdołali zgasić pełnego mocy światła prawdy, ale nawet go umniejszyć. Przypominamy tutaj to, co jest wszystkim wiadome i nikt w to nie wątpi: Bóg szóstego dnia stworzenia, gdy uczynił już człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, dał mu towarzyszkę, którą w sposób cudowny wydobył z boku Adama, kiedy był on pogrążony we śnie. Tym sposobem postanowił najroztropniejszy Bóg, że ta para małżonków stanie się naturalnym początkiem wszystkich ludzi. Od niej miał rodzaj ludzki pochodzić i przez nieprzerwane rodzenie potomstwa utrzymywanym być po wszystkie czasy" (cytat za artykułem "Zapomniana encyklika o ewolucji" B.W. Harissona; Fronda).

Twórca teorii pochodzenia ciała Adama od zwierzęcia nazywał się George Mivart. W odpowiedzi na jego "naukowe" publikacje przeciw wierze Kościół obłożył go karą interdyktu (1900 r.). W tym samym roku Mivart zmarł. Zanim zmarł, jego teorię przyjęli i propagowali m.in. ksiądz John Zahm i dominikanin Dalmas Leroy. Przeciwko obu wystąpiła Kongregacja św. Oficjum, nakazując temu drugiemu, by wycofał z obiegu książkę. Nie zmienia prawdziwej nauki Kościoła to, że w wyniku encykliki "HUMANI GENERIS" nikt już oficjalnie nie potępia fałszywej teorii Mivarta. Bóg potępia.


Wt sty 29, 2019 11:08 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kościół a ewolucjonizm teistyczny
Po co wkleiłeś tak długaśny tekst? By jeszcze raz pokazać zagadnienie znane od dawna że teoria ewolucji biologicznej przeczy biblijnemu opisowi powstania pierwszych ludzi? To już wiadomo.


Wt sty 29, 2019 11:26 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr kwi 04, 2018 4:51 pm
Posty: 294
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kościół a ewolucjonizm teistyczny
Gdzieś przeczytałem coś w tym stylu: mistrzostwem jest wyjaśnienie działania czegoś bardzo skomplikowanego np. elektrowni atomowej, na jednej stronie A4.
Spróbuj się może "jotefie" choć trochę zbliżyć do tego mistrzostwa.


Śr sty 30, 2019 2:50 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 488
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kościół a ewolucjonizm teistyczny
Mamy dwie baśnie: materialistyczną i idealistyczną. Obie upadają, bo już jest wirtual, który nieźle obrazuje wypośrodkowanie, które potwierdza naukę Kościoła, czyli Objawienie nadprzyrodzone, skąd Kościół dowiedział się prawdy. Istnienie dziś wirtualu ukazuje jasno, że musi istnieć Programista, a baśnie materialistyczne i idealistyczne upadają. Prawda leży pośrodku. Idea Boża jest początkiem, pod warunkiem, że jest Programisty ideą, ale też nikt nie może zaprzeczyć materii, podobnie jak w naszym świecie nikt nie może zaprzeczyć materii wirtualnej. Dlatego idea i materia idą w parze. Wytłumaczcie tym młodym ludziom, że ich przygody w wirtualu nie istnieją. Podobnie - wytłumaczcie Kościołowi, że materia nie istnieje - skoro Kościół głosi zmartwychwstanie materii. Materia stworzona przez ludzi kiedyś przepada, ale my tu mówimy o materii stworzonej przez Boga. Wirtualny świat Boga nie przepadnie jak wirtualne światy ludzi. Wirtualne światy ludzi przepadają, bo są za małe, za słabe, ciągle przestarzałe itd. Bóg jest Jedynym Istniejącym Programistą. Który tam by się chciał z Nim równać? Żeby uchronić się przed bogami ludzkimi, wystarczy nie napisać, tylko pomysleć, bo bogowie ludzcy nie panują nad myślami, sumieniami. Przed bogami ludzkimi łatwo ukryć myśli i oszukać ich. Ale mówimy tu o Programiście, który zaprogramował umysły, czyli też łączność z nimi, i je na bieżąco czyta. Który tam chciałby się z Nim porównać w swoich myślach? Mamy świat. Dorób do niego drugą połowę. Jak stworzysz drugą połowę, tak że człowiek będzie płynnie przechodził, bez sztucznych dodatków, do tej drugiej połowy, to będziesz równy Programiście zaledwie w dziedzinie materii. A gdzie głębia ducha? Rozważ to.


Śr maja 22, 2019 2:45 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 14454
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kościół a ewolucjonizm teistyczny
Wespecjan napisał(a):
Po co wkleiłeś tak długaśny tekst? By jeszcze raz pokazać zagadnienie znane od dawna że teoria ewolucji biologicznej przeczy biblijnemu opisowi powstania pierwszych ludzi? To już wiadomo.
Komu wiadomo? A raczej: jakiemu niedoukowi (zarówno w teologii, biblistyce jak i naukach ścisłych, a przede wszystkim w teorii poznania) tak się wydaje?

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Śr maja 22, 2019 9:43 am
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL