Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt wrz 17, 2019 7:31 pm



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 261 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona
 ... 
Autor Wiadomość
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1746
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Jesli sam nie potrafisz wyrazic tego wlasnymi slowami to na jakiej posdstawie mozesz w ogole oceniac czyjekolwiek rozumienie Pism, czy nauczania Kosciola?
Wez sie po prostu stuknij ciezkim mlotem w czolo , bo chyba to bedzie jedyna metoda bys zrozymial ze jestes po prostu faryzeuszem.
Ciezkie to dla ciebie slowa?

Przygotuj sie ze beda jeszcze ciezsze, ciezsze niz sie moglbys kiedykolwiek spodziewac.

_________________
someone1@opoczta.pl


Ostatnio edytowano Śr maja 29, 2019 11:00 pm przez sam2, łącznie edytowano 1 raz



Śr maja 29, 2019 10:57 pm
Zobacz profil
Online
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 939
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Post Re: Poważnie problemy z 17 letnim synem
Aż mnie ciarki przechodzą jak czytam niektóre posty. Rodzice nie potrafili nawiązać zdrowej relacji z synem, więc ten znalazł sobie inne grono w który czuje się rozumiany i akceptowany. Być może nawet, o zgrozo, popala marihuaninę i ogląda pornografie, co robi praktycznie 100% normalnych nastolatków! 8O Każdy potrzebuje zaspokoić swoje podstawowe emocjonalne potrzeby. Faktycznie najlepiej będzie go śledzić a potem zamknąć w domu, zabrać pieniądze i zrobić awanturę jego nowym przyjaciołom. Wtedy na pewno stwierdzi: "kurczę, co ja robiłem, powinienem się przykładać do nauki, wrócić do Kościoła i poprawić relacje z rodziną" :roll:

Inna sprawa to to że wielu to robi, a inna to peany pochwalne że ogląda pornografię.. Fruu.. Do kosza.. (PW)


Pt cze 14, 2019 10:45 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Wt maja 28, 2019 5:20 pm
Posty: 53
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Pytania o grzech
Czy lubienie słonecznej pogody i szuszy i pragnienie jej jest grzechem,mi nie przeszkadza gdy jest sucho i lubie taką pogodę ,a rolnicy wolą deszcze czasami ,(mam czasami mysli że to złorzeczenie )?


Są pewne granice absurdu.. (PW)


Wt cze 25, 2019 6:26 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt gru 19, 2017 8:18 am
Posty: 75
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Ojcze nasz

Jeszcze raz przekopiujesz coś bez podania źródła, tekst wyleci do kosza


[/color][/quote]

Nie mam możliwości edycji swoich postów.
Więc nie mogłem dodać w nim informacji o źródle.

Rób swoje, tylko dobrze - skasuj więc go, lub daj mi możliwość edycji.


Pt cze 28, 2019 9:56 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt gru 19, 2017 8:18 am
Posty: 75
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Ojcze nasz
8 „Nie wódź nas na pokuszenie” (14 maja 2018)
Pochwalony Jezus Chrystus . . . W Imię Ojca . . .
Pater noster, qui es in caelis,
sanctificetur nomen tuum.
Adveniat regnum tuum.
Fiat voluntas tua, sicut in caelo et in terra.
Panem nostrum quotidianum da nobis hodie.
Et dimitte nobis debita nostra, sicut et nos dimittimus debitoribus nostris.
Et ne nos inducas in tentationem,
sed libera nos a malo.
Amen.
Myślę, że Pan Jezus jest z państwa dumny. Św. Hieronim, który przełożył tę modlitwę na język
łaciński, też. I tym językiem Kościoła modlimy się od półtora tysiąca lat.
Bardzo serdecznie, majowo, państwa witam ma kolejnej konferencji, która jest poświęcona kolejnej prośbie Modlitwy Pańskiej. A tak się składa, że ta prośba w ostatnim czasie była bardzo żywo
dyskutowana. Na razie dyskusje nieco osłabły, ale od nich zaczniemy naszą refleksję. I będziemy
się zastanawiać co to znaczy ta szósta prośba Modlitwy Pańskiej, którą odmawiamy tradycyjnie
w języku polskim:
I nie wódź nas na pokuszenie.
Dlaczego takie brzmienie? Jaki jest sens tej modlitwy? Jeżeli państwo dobrze pamiętają, to
mniej więcej w okresie Adwentu, i na początku tego roku, pojawiły się debaty, dyskusje. Czy nie
należy tę prośbę zmienić na inną, która byłaby lepiej zrozumiała itd. I od tego zaczniemy. Otóż
w Polsce te dyskusje zostały wszczęte w roku 2015 w takim medium społecznościowym, które
nazywa się „Deon”. Jeden z panów wyraził „praktyczne wątpliwości zwyczajnego wiernego”. Otóż
„zwyczajny wierny” ma „praktyczne wątpliwości”.
I konsekwentnie przedstawił propozycję, że ponieważ ta prośba jest dla „zwyczajnego wiernego”
niezrozumiała, to trzeba ją zmienić. Trzeba ją podać w taki sposób, który byłby zrozumiały.
W związku z tym jedna podstawowa uwaga. Otóż jeżeli czegoś nie rozumiemy, również w sprawach wiary, to jest dobra sposobność żeby dokonać pewnego wysiłku umysłowego czy duchowego,
żeby zrozumieć tę rzeczywistość taką, jaka ona jest. Nie jest przecież tak, że odmawialiśmy w Polsce
tę modlitwę od setek lat, i nie rozumieliśmy o co chodzi. Rozumieliśmy o co idzie. Być może czasami
rozumieliśmy niewłaściwie. Ale po to mamy Kościół, po to mamy teologów, po to mamy katechetów, po to mamy tych, którzy wygłaszają kazania, żeby nam te kwestie tłumaczyli. Przypominam
państwu to, co jest zawsze w tych sprawach najważniejsze. Mianowicie: teologia to jest wiara szukająca zrozumienia. Otóż wierzymy — ale chcemy naszą wiarę zrozumieć. Chcemy ją zrozumieć
lepiej, chcemy ją zrozumieć głębiej. Co innego się dokonuje właśnie teraz, i co innego się dokonuje
kiedy tysiące ludzi, jak się okazuje, odsłuchuje później te nasze wspólne przemyślenia, nad nimi się
zastanawia i daje znać, że są to dla nich sprawy ważne, sprawy istotne. I dla państwa też są to
sprawy istotne. I dla mnie to są sprawy istotne. Bo jeżeli się nimi dzielę, to musiałem je przemyśleć.
Ale fundamentem jest wiara. W różnych miejscach powtarzam, że teologia bez wiary to jest
tak, jak pływanie na suchym basenie. Otóż człowiek może na tym suchym basenie machać rękami,
nogami, może udawać, że pływa. Może to wyglądać z daleka na pływanie. Ale jeżeli tam nie ma wody,
to on tylko imituje pływanie, naśladuje pływanie. Otóż jeżeli w naszej refleksji nie byłoby wiary,
to nie uprawialibyśmy teologii! Uprawialibyśmy wtedy religioznawstwo, religiologię. Można np.
poznawać religię islamu, buddyzm, judaizm — z zewnątrz. Nie musimy być wyznawcami buddyzmu,
żeby poznawać jego zasady. Nie musimy być wyznawcami islamu, żeby zapoznawać się z jego treścią.
Ale jeżeli chodzi o chrześcijaństwo — to ponieważ to jest nasza chrześcijańska tożsamość, to teologia
wyraża naszą wiarę. Gdy więc ktoś mówi o „praktycznych wątpliwościach zwyczajnego wiernego”,
to ten „zwyczajny wierny” powinien szukać pomocy tak, jak robią to państwo teraz. Pomocy
w zrozumieniu swojej wiary, tych jej aspektów, które nastręczają trudności. Bo jeżeli czegoś nie
2017/18 – 61
rozumiem, to nie znaczy, że to coś jest do odrzucenia, albo że jest to głupie, albo jest nielogiczne.
Nie rozumiem bardzo wielu zjawisk przyrodniczych, nie rozumiem bardzo wielu rzeczy w technice
— ale korzystam z nich, i je szanuję. Na przykład ja nie rozumiem, jak działa telefonia komórkowa,
i jak można przesyłać zdjęcia na telefon. Ale są ludzie który to zaprojektowali, są ludzie, którzy to
rozumieją.
I z szóstą prośbą modlitwy „Ojcze nasz” jest coś podobnego. Tym nie mniej trzeba powiedzieć,
że istnieje sprawa komunikatywności języka, którym Kościół się posługuje, i komunikatywności
języka modlitwy. Otóż „Ojcze nasz” jest modlitwą. A jest takie prastare łacińskie powiedzenie, które
czasami przywoływaliśmy: Ars orandi, ars credendi. Czyli dosłownie: Sztuka modlitwy odsłania
nam, ukazuje nam sztukę, głębię wiary. Mówiąc innymi słowami: Pokaż mi jak się modlisz, i pokaż
mi słowa, którymi się modlisz, a będę wiedział, jaka jest twoja wiara. Otóż właśnie sposób modlitwy,
treść modlitwy, jest najkrótszą drogą do poznania wiary drugiego człowieka. I modlitwa „Ojcze
nasz” — staramy się ją pogłębić już od wielu miesięcy — najgłębiej wyraża wiarę chrześcijańską
dlatego, że nauczył nas jej sam Pan Jezus.
W Adwencie roku 2017 we Francji, i w krajach frankofońskich, tamtejsza Konferencja Episkopatu zmieniła tekst modlitwy, który po polsku brzmi: „I nie wódź nas na pokuszenie” na następujący: „Nie pozwól, abyśmy popadli w pokusę”, albo: „Nie pozwól, żebyśmy ulegli pokusie”. I tak od
tego czasu modlą się po francusku katolicy. Trzeba powiedzieć szczerze, że nie wszyscy. Bo nie da
się ludzi dorosłych i starszych przerobić z modlitwy, którą odmawiali tysiące razy, na nowy sposób.
Ale bez przerwy to jest powtarzane.
W podobnym kierunku chciała pójść — bo nie wiem, czy do końca poszła — Konferencja
Episkopatu Włoch. Ale ciekawostka: dla odmiany Konferencja Episkopatu Niemiec, którą trudno
uważać za mało progresywną, powiedziała że żadne zmiana nie jest potrzebna. Że żadna zmiana
nie będzie dokonywana. Czyli nastąpił pewien rozdźwięk. My nadal modlimy się: „I nie wódź nas
na pokuszenie”, a Francuzi: „Nie pozwól, żebyśmy ulegli pokusie” albo „popadli w pokusę”.
Kiedy zapytano papieża Franciszka jak się rzeczy mają z szóstą prośbą Modlitwy Pańskiej,
to odpowiedział mniej więcej tak. Że ta prośba, to sformułowanie może nam sugerować Boga jako
kusiciela do zła. Powiedział wtedy po włosku Cosi non va — tak być nie może. I dodał, teraz cytuję
papieża: „Ojciec tego nie robi. Pomaga ci natychmiast wstać.” Przekład pochodzi z Wulgaty: Et
ne nos inducas in tentationem, czyli starożytnego przekładu dokonanego z języka greckiego.
I papież dodaje jeszcze tak. To nie Bóg kusi człowieka, nie prowadzi człowieka do grzechu.
I za takim właśnie rozwiązaniem opowiedział się papież Franciszek, wprawdzie nie w formie
oficjalnego dokumentu, lecz w luźnym rozważaniu poświęconym modlitwie „Ojcze nasz”, wygłoszonym na antenie telewizji włoskiego Kościoła, TV2000. Franciszek uzasadnił swoje stanowisko,
jak to on, skrótowo, prostym językiem: „To ja upadam, a nie On popycha mnie ku pokusie, aby
zobaczyć potem, jak upadłem, bo żaden ojciec tak nie postępuje. Ojciec pomaga, by podnieść się
od razu. Tym, kto wodzi cię na pokuszenie, jest szatan, to jego robota”.
Otóż proszę zauważyć, że papież Franciszek dokonał pewnej interpretacji tradycyjnej prośby
„Et ne nos inducas in tentationem”. W mojej ocenie jest to interpretacja jednokierunkowa. To
znaczy w tym, co papież mówi, jest o tyle prawda, że rzeczywiście Bóg nas nie kusi w tym sensie, że
przywodzi nas do złego. Że Bóg pomaga nam wstać. Nie jest tak, że Bóg nas kusi, a potem patrzy,
jak upadamy. To wszystko — nie!
Tylko pojawia się problem bardziej delikatny: czy rzeczywiście o to chodzi w tej tradycyjnej prośbie Et ne nos inducas in tentationem — I nie wódź nas na pokuszenie? Proszę
zwrócić uwagę, do czego za chwilę wrócimy, że jest to prośba, którą się modlimy w języku staropolskim. Otóż dzisiaj byśmy to, być może, wyrazili inaczej — wrócimy do tego. Natomiast jest to
język staropolski dlatego, że język modlitwy jest jednym z najbardziej konserwatywnych języków,
niechętnie poddaje się jakimkolwiek zmianom. Otóż skoro tak, to jeszcze w odniesieniu do słów
papieża musimy przywołać List św. Jakuba, który stawia sprawę jasno. Napisał tak (Jk 1,13):
Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie
do zła, ani też nikogo nie kusi.
To jest nauczanie Nowego Testamentu. To, że próbujemy wyważać otwarte drzwi to tylko dlatego, że często nie znamy tego, co już w Nowym Testamencie zostało rozstrzygnięte.
2017/18 – 62
Przejdźmy więc do szczegółów, żeby ten obraz był jaśniejszy. Otóż wiemy już dobrze, że oryginał
modlitwy „Ojcze nasz” tak, jak w ogóle cały Nowy Testament, zachował się w języku greckim.
Musimy się do tekstu greckiego odnieść, to jest nasz punkt wyjścia. Ta prośba brzmi tak:
kai me eisenegkes hemas eis peirasmon
Kai me eisenegkes — nie sprowadzaj nas, nie prowadź nas, hemas eis peirasmon. Słowo
peirasmon to jest biernik, czwarty przypadek rzeczownika peirasmos. Co znaczy peirasmos? On
ma dwa znaczenia. Pierwsze i podstawowe to jest próba, doświadczenie. Do dnia dzisiejszego o doświadczeniach w naukach ścisłych mówi się peirasmos. Próba — to jest peirasmos. Zatem kai
me eisenegkes hemas eis peirasmon znaczy dosłownie: „Nie poddawaj nas, nie prowadź nas do
próby. Nie wystawiaj nas na próbę” — domyślnie: „której nie moglibyśmy znieść”, bo o to dokładnie
chodzi.
Słowo peirasmos ma również drugie znaczenie, które występuje tylko w języku religijnym.
Mianowicie oznacza to, co moglibyśmy po polsku przetłumaczyć jako „pokusa”. Jako coś przywodzącego nas do tego, co nie jest dobre. A więc teoretycznie biorąc można by przetłumaczyć tę
prośbę tak, jak to biskupi francuscy zaproponowali: „Nie pozwól, abyśmy ulegli pokusie”, albo:
„abyśmy popadli w pokusę”.
I są dwie możliwości, dwa sposoby tłumaczenia. Co z tego wybrać: „próba” czy pokusa”? To
jest tekst grecki. Musimy więc zapytać, jak był rozumiany w najstarszym okresie Kościoła. Jak go
rozumieli ojcowie Kościoła, którzy mówili po grecku. A przede wszystkim jak został przetłumaczony
na język łaciński. Czyli jak został przetłumaczony na język, w którym mamy do czynienia już
z pewną interpretacją tego tekstu greckiego.
Wiemy, bo przed chwilą państwo się modlili, że św. Hieronim, który zmarł w roku 420, przetłumaczył na łacinę tak: Et ne nos inducas — nie prowadź nas, in tentationem. Tak dochodzimy
do pytania: co znaczy po łacinie słowo tentatio? Otóż pochodzi ono od czasownika tento, który
znaczy dosłownie macać, dotykać. Jeżeli macać i dotykać, to znaczy również „próbować” tak, jak
się np. próbuje chleb czy owoce. bierze się je, dotyka, próbuje.
Zatem pierwsze znaczenie tentatio to: próbować, wystawiać na próbę, próba, badanie. Czyli Et
ne nos inducas in tentationem znaczy: nie wystawiaj nas na próbę, nie poddawaj nas próbie.
A drugie znaczenie jest tak, jak dosłownie w języku greckim. Mianowicie ponieważ próba może
być swego rodzaju pokusą, może człowieka osłabić albo przywieźć do tego, co niedobre, to tentatio
znaczy również pokusa, pokuszenie. Więc: „nie wystawiaj nas na pokusę, nie wystawiaj nas na
pokuszenie”.
Tak więc można by powiedzieć, że wracamy do punktu wyjścia. Proszę zauważyć: i po grecku
słowo peirasmos, i po łacinie słowo tentatio znaczy „próba”, i znaczy „pokusa”. Jedno z drugim
ma trochę wspólnego. Wobec tego nie zostaje nic innego jak zapytać, jak wobec tego w starożytności
ojcowie Kościoła i ci, którzy komentowali modlitwę „Ojcze nasz”, rozumieli peirasmos, i jak oni
rozumieli tentatio.
Tutaj dochodzimy do rozstrzygającej sprawy. Mianowicie wielcy teologowie, wielcy myśliciele
św. Cyprian, który zmarł w roku 258, św. Ambroży, który zmarł w roku 395, św. Hieronim —
rok 420, św. Augustyn, który zmarł w roku 430 — wszyscy, znając bardzo dobrze języki biblijne,
rozumieli tentatio i peirasmos jako „próba”. I w swoich wyjaśnieniach Modlitwy Pańskiej tłumaczyli, że sens jest taki: nie wystawiaj nas, nie prowadź nas, nie wydawaj nas na próbę. I zawsze
dopowiadali: taką, która byłaby zbyt ciężka. Nie poddawaj nas doświadczeniu, z którego nie wyszlibyśmy zwycięsko. A mówiąc jeszcze inaczej: nie poddawaj nas próbie w której byś nas, Boże,
zostawił samym sobie.
Jeżeli przeżywamy próby w życiu — a jak zaraz powiemy próby są częścią ludzkiego życia, trudne
doświadczenia są częścią ludzkiego życia — to nie zapominajmy, że jesteśmy słabi, że bez Ciebie
nic nie możemy. A więc bądź z nami w najciemniejszych, najtrudniejszych momentach, czasach,
chwilach naszego życia. Nie poddawaj nas próbom, które mogłyby nas złamać. Skoro przeżywamy
próby, bo one są częścią człowieczego losu, to bądź z nami.
2017/18 – 63
Zatem już teraz możemy powiedzieć, że nie ma potrzeby — w moim przekonaniu — zmieniania
modlitwy na: „Nie pozwól, abyśmy popadli w pokusę”, albo „ulegli pokusie”. To pierwsze: „ulegli pokusie”, albo „popadli w pokusę” znaczyłoby: „Uchroń nas przed wszelkimi pokusami. Nie
dopuszczaj do nas żadnej pokusy.” Ale gdyby pokusy nas omijały, wszystkie jakiekolwiek są, to
gdzie jest miejsce dla ludzkiej wolności, to gdzie jest miejsce dla ludzkiego wyboru? Jaką zasługę
moralną, i zasługę etyczną czy religijną ma ten, kto nie odczuwa żadnych pokus, kto nie przeżywa
konieczności opowiedzenia się po stronie dobra? Kto nie staje wobec konieczności odporu dawanego
temu, co jest pokusą?
Otóż sądzę, że tłumaczenie „Nie pozwól, abyśmy popadli w pokusę” jest teologicznie ryzykowne.
I że w gruncie rzeczy nie o to w tej prośbie chodzi. Chodzi właśnie o to, o czym mówimy: „Nie
wystawiaj nas, nie wydawaj nas na próbę, której byśmy nie znieśli”.
I tak dochodzimy do języka polskiego. Mianowicie w języku polskim jeszcze w czasach Jakuba
Wujka, to był XVI wiek, ta prośba została przetłumaczona: „I nie wódź nas na pokuszenie”.
„Wodzić” to znaczy przewodzić, prowadzać. Mamy słowo „wodzirej” — ten, który prowadzi. A słowo
„pokuszenie”? Otóż gdy państwo zadadzą sobie trud sięgnięcia do języka polskiego to zobaczą rzecz,
która może dla nas być zaskakująca.
Mianowicie słowo „pokuszenie” w języku staropolskim, podobnie jak „pokusa” ma dwa znaczenia — dokładnie tak, jak w języku greckim, jak w języku łacińskim. To zanikło gdzieś w XVIII
wieku. Otóż słowo „pokuszenie” w pierwszym znaczeniu, tym najstarszym, znaczy „próba, trudne
doświadczenie”. Damy banalny przykład, ale myślę że pozwalający to zrozumieć. Ktoś podejmuje
jakieś postanowienie, np. w Wielkim Poście, że nie będzie jadł ciastek. Minął jakiś czas, pojawia się
ktoś bliski i mówi: „Proszę bardzo, mam tutaj ciasteczka”. A ta osoba mówi: „Nie kuś mnie”. Nie
w sensie: nie przywódź mnie do złego, ale w sensie: nie wystawiaj mnie na próbę, nie doświadczaj
mnie. I z tej próby wychodzę zwycięsko, kiedy mówię „Nie”. Albo nie wychodzę zwycięsko wtedy,
kiedy jednak się załamuję.
Otóż słowo „pokuszenie”, „pokusa” funkcjonuje u nas w formie czasownikowej „Nie kuś mnie”.
Kusisz — nie musi być do złego. Może być do dobrego, do wyjazdu, do wyjścia, do sprowadzenia
pieska do domu. Więc słowo „pokuszenie-– raz jeszcze powtarzam — tylko w modlitwie zostało
zachowane jako „próba, trudne doświadczenie”. „I nie wódź nas na pokuszenie” — czyli „nie prowadź nas, nie poddawaj nas trudnej próbie, trudnemu doświadczeniu”. Jednym słowem: gdybyśmy
chcieli uwspółcześnić tę staropolską prośbę, to moglibyśmy to zrobić właśnie tak:
I nie wystawiaj nas na próbę.
Czyli: „Boże, nie wystawiaj nas na próbę, z której nie wyszlibyśmy zwycięsko. A jeżeli już
dopuszczasz próbę, to daj moc do jej przezwyciężenia”.
Ale proszę zwrócić uwagę, że w tej modlitwie jest nadal taka specyficzna rzecz, którą mamy od
samego początku. Mianowicie mówimy: „Ojcze nasz”. I wszystkie prośby są sformułowane w pierwszej osobie liczby mnogiej. Jest to modlitwa indywidualna, modlitwa osobista, ale zarazem jest to
modlitwa wspólnotowa, modlitwa Kościoła. Kiedy więc modlimy się: „I nie wódź nas na pokuszenie”, to nie modlimy się wyłącznie za samego siebie. Modlimy się za wszystkich współwyznawców.
Bo być może są wśród nas tacy, którzy akurat w tej sprawie się nie modlą, albo nie zachowują
należytej czujności. Wobec tego ta prośba ma charakter wstawienniczy, nie jest to tylko modlitwa
za mnie. Nie mówimy: „I nie wystawiaj mnie na próbę”, tylko „Nie wystawiaj nas na próbę”,
„Nie wódź nas na pokuszenie”. A więc modlimy się za wszystkich co oznacza, że podejmujemy
też w tej sprawie odpowiedzialność za współbraci, i za współsiostry. Że modlimy się za innych,
bo oto oni przechodzą trudną próbę wiary, albo trudną próbę życiową. Mnie Pan Bóg jak dotąd,
tego, co najtrudniejsze oszczędził. Mam kochającego męża, kochającą żonę, dobre dzieci, środki do
życia, pracę bądź emeryturę, zdrowie. Ale nie wszyscy tak mają. Otóż są tacy, którzy tak jak ja
wierzą w Boga, ale zostali poddani ciężkiej próbie, ciężkiemu doświadczeniu. Mogą kwestionować
dobroć Bożą, albo wszechmoc Bożą. Mówią: „Panie Boże, jeżeli wszystko możesz, to dlaczego na
2017/18 – 64
to patrzysz? Albo jeżeli jednak na to patrzysz, to może nie wszystko możesz?” Odbywa się bez
przerwy kwestionowanie, kontestacja albo Bożego miłosierdzia, albo Bożej wszechmocy.
I są ludzie wierzący w Boga — i to nie tylko zwyczajni wierni ale, proszę mi wierzyć, i duchowni,
księża, biskupi — którzy mogą przechodzić przez taką mroczną dolinę wątpliwości, zwątpienia. Bo
oto złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom. I to jest właśnie ta próba, to jest właśnie to doświadczenie. „Nie wódź nas na pokuszenie” znaczy: „Nie zostawiaj nas wtedy samych. Nie poddawaj nas
próbie, która nas może złamać.” Zatem gdy odmawiamy tę prośbę Modlitwy Pańskiej, odmawiamy
ją powoli w myślach i myślimy o tych, których znamy w swoim środowisku, albo którzy są daleko
w świecie. Którzy przeżywają trudności, kłopoty, bunt, odejście od Pana Boga, wątpliwości. Łamią
się pod pręgierzem tego, co ich spotyka. A my się modlimy: „Panie Boże, bądź z nami wszystkimi”.
A może któregoś dnia właśnie ta próba przyjdzie i na mnie? Czy to będzie dramatyczna diagnoza
lekarska, czy to będzie gwałtowne załamanie zdrowia, czy to będzie jakaś strata czy nieszczęście,
które mnie spotyka. Wtedy dojrzały chrześcijanin zdaje sobie sprawę, że nie jest w tym położeniu,
w tej sytuacji sam. Że modli się za niego cały Kościół. Modlą się wszyscy wyznawcy Chrystusa,
aby on nie uległ zwątpieniu i temu, co może się okazać trudniejsze niż próba, którą przechodzi.
Ale nade wszystko jest to prośba, w której wyrażamy zaufanie wobec Boga, ufność wobec Boga.
Powtarzamy niezliczoną liczbę razy: kto ufa Bogu, nigdy nie jest sam. I ta prośba jest modlitwą
zawierzenia Panu Bogu. Zawierzenia Mu w sytuacji pomyślności na wypadek, gdyby było coś radykalnie innego, i zawierzenia Mu w sytuacji, kiedy oto przechodzimy ciężką życiową próbę i prosimy,
byśmy w tej próbie nie byli zdani wyłącznie na siebie.
Tak przechodzimy do drugiej części naszej refleksji. Mianowicie: czy Bóg może nas wystawiać
na próbę? Czy Bóg może nas poddawać próbie? Szukając odpowiedzi na to pytanie szukamy tam,
gdzie ona rzeczywiście się znajduje. Mam przykład, o którym wiele razy mówiliśmy. To jest przykład
z Księgi Rodzaju, rozdział 22, mianowicie próba Abrahama. Mamy tam słowa (Rdz 22, 1):
veha’Elohim nisa et-Avraham Bóg wypróbował, poddał próbie Abrahama
Wiele razy powtarzałem, że gdy czytamy ten dramatyczny rozdział nie możemy stracić z oczu
tego początku — że to jest próba. Że Bóg chce się jakby przekonać, potwierdzić, również dać
przykład dla nas wszystkich, którzy przez wieki będziemy Biblie czytać, że Abraham wyszedł z tej
próby zwycięsko. Otóż ta próba ma swój odpowiednik w powołaniu Abrahama. W 12 rozdziale
czytamy tak (Rdz 12, 1):
Lekleha Wyjdź ty, właśnie ty
bearceha ze swojej ziemi
uholadteha i z miejsca twojego urodzenia
umipet ami ha i z domu swojego ojca
Kraj, miasto, rodzina — opuść te trzy kręgi i idź do ziemi, którą ci wskażę. A List do Hebrajczyków po wielu wiekach dopowiadał: „I wyszedł Abraham. I szedł tak, jakby widział Niewidzialnego.”
Zaufał Bogu bez reszty. Opuszcza wszystkie kręgi swojego dotychczasowego bytowania. Jest, jeżeli
tak można powiedzieć, dobrowolnym emigrantem, który zaufał Panu Bogu, że oto otrzyma nową
ziemię, i nowe potomstwo. I na początku rozdziału 22 mamy te same słowa: Lechlecha — wstań,
idź. Wstań i złóż ofiarę z miłości. Z miłości do twojego syna, twojego jedynego.
Otóż pamiętajmy: Bóg nie chciał ofiary z syna, nie chciał jego zabicia. Cała dawna tradycja
biblijna i żydowska upatruje w tym, jak Abraham zaufał Panu Bogu. Bo wiedział że jeżeli Bóg
czegoś wymaga, to daje jednocześnie siłę i daje rozwiązanie, żeby z tego godnie wyjść. Więc zaufał
Bogu po raz drugi. Stanął wobec tej próby, i wyszedł z tej próby zwycięsko.
Proszę zauważyć: to jest próba. Bóg w ten sposób chce oczyścić, umocnić wiarę, męstwo, ufność
swojego wyznawcy. Są ludzie, od których Pan Bóg wymaga więcej, niż od innych. Są ludzie, którzy
przechodzą przez szczególne doświadczenia, szczególne próby. Gdybyśmy pytali „Dlaczego?” — to
odpowiedź mamy. Jest to odpowiedź, która nam ukazuje kształt krzyża. Że ten, kto tej trudnej,
ciężkiej próbie jest poddany, ma w sobie coś z logiki krzyża.
2017/18 – 65
Ale mamy w Starym Testamencie także inny przykład, innego człowieka, który został wystawiony na próbę. Domyślają się państwo, że chodzi o Hioba. Tutaj mamy do czynienia z inną
sytuacją. Jest to swoista przypowieść, nie można jej racjonalizować do samego końca. Ale jej sens
jest mniej więcej taki. Otóż w takim przypowieściowym spotkaniu, rozmowie Boga z szatanem, Bóg
zwraca się do szatana i mówi: „Co robisz? Czym się zajmujesz?” „Biegam po świecie, patrzę na różnych ludzi. Patrzę, jak się zachowują.” Ten, który patrzy, który ocenia, który nie jest przyjacielem
ludzi. Szuka, jeżeli tak można powiedzieć, przysłowiowej dziury w całym.
Bóg mówi do szatana, nadal to jest przypowieść: „A widziałeś sługę mojego Hioba? Widziałeś
jaki jest sprawiedliwy, jaki jest czysty, nieskalany?” A szatan mówi: „Nie ma mu się co dziwić. Skoro
mu błogosławisz, jest bogaty i zasobny — to nie ma powodu do narzekań.” Co sugeruje szatan?
Że pobożność jest skutkiem interesowności. Że Hiob jest pobożny, bo ma za co Bogu dziękować.
Szatan sugeruje więc dalej: „Dotknij go, a będzie Ci w twarz złorzeczył”. A Bóg odpowiada, sens
jest taki: „To nie Ja go dotknę. To, co się stanie, nie pochodzi od Boga. Tylko oto dopuszczam,
że jest w twoich rękach. Oto ty go poddaj próbie.” Ta próba pochodzi od szatana. Ale będą obaj,
szatan i Bóg, obserwować co się wydarzy.
Pamiętamy: na Hioba spadają nieszczęścia. Najpierw nie na niego, tylko na jego dzieci, na
jego dom, na jego zwierzęta. Traci w jednym dniu wszystko, co miał do tej pory. I znów akcja
przenosi się w zaświaty, nadal jest to przypowieściowe spotkanie szatana z Bogiem. „Co robisz tym
razem?” pyta Bóg. „Nadal kręcę się po świecie”. „No, a jak tam Hiob? Widziałeś? Dopuściłem na
to, żebyś go dotknął takimi nieszczęściami. A widzisz: no trwa nadal przy Mnie. Jest przy Mnie, jest
Mi wierny. Zatem twoja logika, że pobożność jest odpowiedzią za dobrobyt, nie zdaje egzaminu.
On jest pobożny, bo jest dobry, bo jest nieskalany, bo jest czysty.” A szatan mówi: „Skóra za
skórę, czyli życie za życie. Dotknij jego samego a zobaczysz, że w twarz Ci będzie złorzeczył.” Otóż
szatan sugeruje że najtrudniejsza próba, wobec jakiej może stanąć człowiek, to jest próba cierpienia.
A przede wszystkim niezasłużonego cierpienia. Cierpienie człowieka niewinnego, człowieka dobrego.
Że w sytuacji cierpienia, sugeruje szatan, dobrzy ludzie odwracają się od Boga.
Hiob więc zostaje dotknięty chorobą trądu. Ta choroba jest niesłychanie bolesna, wszystko
swędzi, ciało odpada. A drugi skutek: izoluje od społeczeństwa. Ludzie mają uciekać „ jak od trędowatego” — mówimy po polsku. Więc chory musi być wyrzucony ze swojej osady, przebywać gdzieś
na zewnątrz, i właściwie czekać na śmierć. Mamy tam wątek że taką kusicielką, kimś, kto podejmuje
logikę szatana, staje się żona Hioba. Powiada ona: „Jeszcze błogosławisz Bogu? Jak ty wyglądasz?
Jak ty żyjesz, a ja przy tobie?” I mówi do niego — byłoby to najlepsze tłumaczenie na język polski,
ale takie być nie może — „Zdychaj, i skończ to wychwalanie Boga”. A Hiob zachowuje się nadal
jak człowiek prawy, i mówi do niej tak: „Mówisz jak kobieta szalona. Straciłaś zmysły, bo straciłaś
wszystko. Straciłaś majątek, straciłaś dzieci, patrzysz na moją chorobę. Ja ciebie rozumiem, mówisz
jak kobieta szalona. Ale jeżeli dobro przyjmowaliśmy z ręki Boga, to zła nie przyjmiemy?”
Hiob nie potępia swojej żony. próbuje ją zrozumieć bo wie, że kierują nią emocje, uczucia, ból.
A bólu, cierpienia nie da się zracjonalizować. I potem następują te słynne słowa, które po hebrajsku
Żydzi bardzo często wypowiadają: Adonai nataan, Adonai lakah, eiliszem Adonai deworah
— Pan dał, Pan wziął, niech Imię Jego będzie błogosławione. Jest to modlitwa tych, którzy cierpią
w ucisku, i pozostają wierni Bogu.
Otóż Hiob wychodzi z tej próby zwycięsko. Bóg jest dumny ze swojego wyznawcy. Otóż w każdym czasie, w każdym pokoleniu, w każdej epoce Bóg potrzebuje mężnych, odważnych wyznawców.
Wyznawców, którzy ufają Mu więcej, głębiej, mocniej niż wszyscy inni. Ich wiarą, ich zaufaniem
Bogu my wszyscy się budujemy. Myślę, że przychodzą nam na myśl ostatnie lata papieża Jana
Pawła II. Ile razy oglądamy te zdjęcia, czasami przepuszczone już przez filtr wrażliwości, to widzimy, że papież przez ostatnie lata bardzo cierpiał. Jego ostatnia podróż do Polski, na trzy lata
przed śmiercią, to właściwie była podróż cierpienia, i podróż pożegnania. Ale jednocześnie tam
była głęboka ufność, która budowała nas wszystkich. I można by powiedzieć: wtedy, kiedy nie mógł
mówić słowami, mówił przez swoje życie, mówił przez przykład tego, jak żył.
Otóż takich ludzi Pan Bóg zawsze potrzebuje. Kiedy są na oczach wszystkich tak, jak papież,
to jest to okazja do refleksji dla całego świata. Ale kiedy tacy ludzie trafiają się w rodzinie, kiedy
są w naszych środowiskach, to jest wezwanie do refleksji dla nas. jest bardzo budujące gdy widzimy
kogoś, kto w tej sytuacji trudnej, sytuacji próby, trwa wiernie przy Panu Bogu.
2017/18 – 66
Na chwilę zatrzymamy się jeszcze przy Księdze Hioba. W Księdze Apokalipsy, ostatniej księdze
Nowego Testamentu, mamy słowa (Ap 12, 10), że „szatan to jest oskarżyciel naszych braci”. Ten,
który bez przerwy ludzi oskarża. Słowo hebrajskie sataan znaczy po polsku wróg, przeciwnik. Szatan
jest wrogiem Boga, i jest wrogiem ludzi. Apokalipsa dodaje, że „dniem i nocą oskarża ludzi przed
Bogiem”. Zatem słowo „skarżypyta” jest najłagodniejsze. Plotkarz, ten, który wszczyna kłótnie,
ten, który robi obmowy. Po grecku tę rzeczywistość szatana nazwano diabolos, od diaballo —
dzielę, rozdzielam. Ten, który dzieli, ten, który kłóci. Chce skłócić ludzi z Bogiem, i chce skłócić
ludzi między sobą.
Dodam na marginesie. Jeżeli mamy w naszym życiu społecznym, politycznym czasami tak głębokie podziały, że są to wręcz przepaście, irracjonalne, że okazuje się że rozmawia dwóch albo czterech
Polaków, i trudno powiedzieć, czy cokolwiek ich łączy. Wydaje się, że wszystko dzieli. Nie sposób
nie postawić pytania: „Czy jest to tylko sprawa czysto ludzka, socjologii, psychologii, urazów, ambicji politycznych? Czy być może mamy tutaj do czynienia z czymś znacznie
głębszym? Z robotą tego diaballo, który ludzi dzieli, który ludzi skłóca, i znajduje
w tym satysfakcję.”
Otóż popatrzmy, że w Księdze Hioba szatan chce człowieka ośmieszyć, chce go poniżyć. Chce
pokazać że są okoliczności, są wydarzenia, które mogą nawet najlepszego człowieka złamać. Dobrym
człowiekiem był Hiob, ale szatan mówi: „Są takie okoliczności, są takie warunki, w których i Hioba
można złamać.Śzatan oczernia Hioba. A w ten sposób — zauważmy tutaj bardzo subtelną myśl
— szatan szydzi z Boga: „Jakich masz wyznawców!” Szatan oczernia samego Boga, i chce Go
ośmieszyć. Że oto nie ma takich, którzy wyznają Boga nie za coś, lecz wbrew wszystkiemu. Otóż na
tym właśnie polega heroizm wiary. Że wiara nie jest odpowiedzią na pomyślność, która nas spotyka,
której doznajemy czy doznawaliśmy, tylko wiara jest ufnym trwaniem przy Bogu nawet wtedy, gdy
staje się to bardzo trudne.
Zwróćmy uwagę jeszcze na jeden szczegół, bardzo rzadko wydobywany. Ten mianowicie, że
postawa Hioba służy ukazaniu godności człowieka w ogóle. Że Bóg może powiedzieć: „Zobacz!
Człowiek nie da się złamać, jeżeli ma dość siły, jeżeli jest mężny. Człowiek nie daje się przywieść
do upadku.” Otóż Hiob staje się symbolem wszystkich mężnych i sprawiedliwych wyznawców.
Przychodzi mi na myśl coś, o czym wspominałem państwu kilkakrotnie. Kilka lat temu byłem
recenzentem pracy habilitacyjnej w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, czyli w uczelni, która
kształci teologów protestanckich i prawosławnych. Praca habilitacyjna dotyczyła Księgi Hioba,
i osoby Hioba. Był recenzent katolicki podobnie, jak ja. Mówił tak, jak ja teraz: Hiob to, Hiob
tamto. Potem protestant — to samo. W jakim wieku powstała ta księga, jakie były społeczne
uwarunkowania itd. Cały czas: Hiob, Hiob, Hiob. I zabiera głos prawosławny biskup, powiada:
święty Hiob, i święty Abraham, i święty Jeremiasz. Ukazuje te postacie starotestamentowe, postacie
ludzi sprawiedliwych, jako te postacie, które są w orszaku Jezusa Chrystusa jeszcze zanim Jezus
Chrystus się narodził. Że one już zapowiadały Chrystusa, i są w nich te pokłady świętości, które
dzięki Chrystusowi, czy przez Chrystusa mogły się w pełni wyrazić. Myślę, że jest to niezwykle
głębokie, i prawdziwie chrześcijańskie spojrzenie. Że święty Hiob daje nam przykład męstwa, o które
— on nie znał tej prośby — my modlimy się mówiąc „Nie wódź nas na pokuszenie”, czyli nie
wydawaj nas na próbę taką, której byśmy nie znieśli.
Już na koniec. W ten sposób powinniśmy odróżniać, musimy odróżniać „doświadczenie” od
„pokusy”, „próbę” od „pokusy”. Nie waham się powiedzieć, że człowiek musi przechodzić przez
doświadczenia. Dlatego, że te doświadczenia nas oczyszczają, uszlachetniają — pod warunkiem, że
wychodzimy z nich zwycięsko. Mogą się okazać za trudne, jeżeli nie przykładamy należytej wagi do
tego, żeby im sprostać.
I właściwie można by tutaj dojść do jeszcze bardziej wzniosłego wątku. Mianowicie że „doświadczenie”, „próba”, jest nieodłącznym składnikiem, nieodłącznym elementem miłości. Miłość
ma to do siebie, że bywa poddawana próbom które składają się na proces oczyszczania i wyrzeczenia — czy my tego chcemy, czy nie chcemy. Dzięki temu człowiek staje się bardziej szlachetny.
Miłość przezwycięża w nas egoizm, pychę, chciwość, lenistwo. Wszystkie wady które byśmy mieli,
gdybyśmy nie potrafili, albo nie chcieli kochać. Oczywisty przykład małżeństw, które przechodzą
przez rozmaite próby, a wychodzą z nich zwycięsko, są dumne z tego, że są razem. Inny przykład to
matka i ojciec, którzy są gotowi poświęcać się dla swoich dzieci wbrew normalnej logice, rachunkowi
2017/18 – 67
ekonomicznemu itd. Przykład tych, którzy poświęcają się niepełnosprawnym dzieciom, niepełnosprawnym osobom. Ile trzeba mieć w sobie miłości, żeby pracować w hospicjum dla dzieci, które są
umierające. Wielu z nas tego nie potrafi, nie mogłoby z rozmaitych powodów. Ale są tacy, którzy
to potrafią.
Otóż czym innym jest „pokusa”. Pokusa z kolei potwierdza wolność człowieka, możliwość dokonywania wyboru. Paradoks wolności polega na tym, że można ją obrócić przeciwko Temu, który nas
stworzył. Wolność ma to do siebie, że może być obrócona przeciwko Bogu. Otóż wolność zawiera
się w słowie: „możesz”. Więc wolność wyboru.
I próba, i doświadczenie, i przezwyciężenie pokus ma ten skutek, że poskramia pychę. Oto ktoś
z nas może być przekonany, że jest dostatecznie silny, że nic mu nie grozi. Że jego wiara jest na
mocnym fundamencie, a życie oparte na czymś bardzo trwałym. I oto przychodzi próba, gdzie
trzeba zdać trudny egzamin, właśnie z życia. A św. Cyprian, 258 rok, powiada, że Bóg dopuszcza
próby, dopuszcza poddawanie próbom człowieka ad gloriam, czyli dla swojej chwały. Liczy na to
że człowiek, który jest dobry, który Mu ufa, wyjdzie z tej próby zwycięsko. Dajmy znowu banalny
przykład. Dziecko zrobiło jakieś postanowienie. Przychodzi ciocia. Mówimy: „Mamy bardzo dobre
dziecko, postanowiło w Adwencie nie jeść cukierków”. Ciocia mówi: „Naprawdę? Zobacz, a ja mam
tutaj słodycze, chałwę i jeszcze coś.” Dziecko patrzy na to, ale mówi: „Ciociu, nie!” Otóż jest to
próba, jest to pokusa. A kiedy wychodzi z niej zwycięsko, to mama mówi: „Widzisz, jakie mam
dziecko? jest się czym pochwalić!” Ciocia przyznaje: „Rzeczywiście tak jest”.
Coś z tego jest między Bogiem i nami. Mianowicie są wśród nas tacy, są wśród wyznawców
Jezusa Chrystusa tacy, którymi Pan Bóg może się pochwalić, którzy zdają egzaminy w najtrudniejszych czasach. Zatem szósta prośba Modlitwy Pańskiej nawiązuje do tych wzorców starotestamentowych bohaterów wiary, przypomina ich postawę, i przypomina sytuację tych, którzy nawet
w najtrudniejszym czasie pozostali wierni Bogu.
I to jest sens tej modlitwy. Moglibyśmy powiedzieć: jest to prośba na trudny czas. A także
prośba na trudny czas tych, którzy go właśnie przeżywają. Bo przypominam — modlimy się: et
ne nos — nas, „nie wódź nas na pokuszenie”.
Bardzo ważny motyw na koniec znajdujemy w Liście do Hebrajczyków. To jeden z najtrudniejszych, ale zarazem najpiękniejszych i najważniejszych Listów Nowego Testamentu. List do Hebrajczyków zajmuje się bardzo fundamentalnymi prawdami. I czytamy takie słowa, dotyczące Jezusa
(Hbr 2, 17):
Dlatego musiał upodobnić się pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym
i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu.
Autor Listu zajmuje się tym, że Jezus pod każdym względem był człowiekiem. Również przechodził próby, przypomnijmy sobie te trzy pokusy na samym początku publicznej działalności.
I autor Listu do Hebrajczyków zastanawia się, dlaczego Jezus przechodził przez całość ludzkiego
losu. I odpowiada (Hbr 2, 18):
W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym,
którzy są poddani próbom.
Ponieważ Jezus jako człowiek przeszedł przez próby, a najtrudniejsza był próba Ogrójca, próba
Getsemani, to może zrozumieć wszystkich tych, którzy przez tak trudne próby przechodzą. A więc
los Jezusa był po to, byśmy mieli świadomość że w tym, co trudne, nie jesteśmy sami. A w innym
miejscu tego Listu do Hebrajczyków czytamy tak (Hbr 4, 14-15):
Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego,
trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by
nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze
podobieństwo, z wyjątkiem grzechu.
Otóż gdy modlimy się et ne nos inducas in tentationem, nie wódź nas na pokuszenie, nie
poddawaj nas próbie, której byśmy nie znieśli, to dobrze jest mieć w wyobraźni, w takim czytaniu
2017/18 – 68
duchowym, wizerunek Jezusa w Ogrójcu. Bo to jest właśnie ten czas próby. Wyszedł z niej zwycięsko, okazując zaufanie i posłuszeństwo Ojcu. Pan Jezus nauczył tej modlitwy wcześniej, przed
Ogrójcem. A więc ona uprzedza to, co wydarzyło się w Ogrójcu, i co zostało dopełnione na krzyżu.
I na sam koniec. Papież Benedykt XVI, który bardzo głęboko tę modlitwę, i również tę prośbę
przemyślał, napisał tak („Jezus z Nazaretu”, t. I, wyd. M, str. 143):
Gdy powtarzamy szóstą prośbę „Ojcze nasz”, musimy zatem trwać w gotowości przyjęcia na siebie ciężaru wyznaczonego nam doświadczenia. Z drugiej strony, jest to jednocześnie prośba o to, żeby Bóg nie nakładał na nas większych ciężarów, niż zdołamy
udźwignąć, i żeby nas nie wypuszczał ze swoich rąk.
Oto jest sens tej prośby. Boże, nie nakładaj na nas większego ciężaru niż ten, które możemy
unieść. Boże, nie wypuszczaj nas ze swoich rąk.
Konkludując: nie ma potrzeby zmiany polskiego brzmienia tej modlitwy/ Natomiast jest
potrzeba cierpliwego objaśniania sensu, znaczenia tego staropolskiego brzmienia: „I nie wódź nas
na pokuszenie”. Ta modlitwa, odmawiana przez wiele pokoleń, przez miliony ludzi, bardzo mocno
się utrwaliła. I jeżeli ta prośba jest poprawnie rozumiana, to jest jak najbardziej zasadna. Możemy
więc ją ze spokojem odmawiać.
Bardzo państwu dziękuję za dzisiejszą refleksję. Na ostatnią konferencję na temat siódmej prośby
Modlitwy Pańskiej: „Zbaw nas ode złego” zapraszam 4 czerwca, w pierwszy poniedziałek. To będzie
nasze ostatnie spotkanie przed wakacjami w tym roku. Dobrego powrotu do domu, i dobrej nocy.
Pod Twoją obronę . . . Pochwalony Jezus Chrystus . . .

http://wch-biblijne.pl/index.php/2016-2 ... pokuszenie


Pt cze 28, 2019 10:10 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 4934
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Ojcze nasz
No OK.. Źródło podałeś, ale skopiowałeś całą stronę. Od siebie nic... Dobrze jest napisać coś od siebie podpierajac cytatami, a nie kopiować cudzy tekst. To nadal popada pod prawa autorskie..

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


So cze 29, 2019 2:03 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So kwi 19, 2003 2:32 pm
Posty: 2459
Post Re: Pytania do Świadków Jehowy
Simon napisał(a):
ja napisał(a):
Jak na razie nie podałem żadnej doktryny TS a podawałem wersety z Biblii . Z przekładu BT.


Ależ podałeś.Stwierdziłeś, że Chrystus nie był równy Ojcu wtedy, kiedy był w postaci Bożej, wprost zaprzeczając tym stwierdzeniem Pismu, które mówi że był (por.Flp 2,6).

ja napisał(a):
Zatem to wy podajecie mi jako argumenty nie Wersety z Biblii tylko wymysły religiantów którzy swoje interpretacje przelali na papier i uważają je za słowa Boga .


Który z Ojców Kościoła uważał swoje słowa za słowa Boga ?

ja napisał(a):
A to tylko ich i wasze wymysły.


Ojcowie Kościoła mieli bezpośredni kontakt z apostołami lub ich uczniami i przekazują oni to, co od nich otrzymali.A że nauka apostolska którą oni przekazują przeczy wymysłom Twojej organizacji, to już nie nasz problem.

ja napisał(a):
Ja podaje wyjaśnienie oparte tylko na Biblii.


Nie.Ty podajesz wyjaśnienia Towarzystwa Strażnica.

ja napisał(a):
Dlatego to swoje interpretacje musicie podpierać różnymi wyjaśnieniami ojców kościoła ponieważ Biblia wasze interpretacje obala .


Jak do tej pory, to my Ci wykazaliśmy, że Biblia obala Twoje twierdzenia.

ja napisał(a):
Niestety dopóki nie zrozumiesz że tylko słowo Boże ma wartość a nie jakieś wymysły i interpretacje ludzi to będziesz tkwił świadomie lub nieświadomie w kłamstwie.


I tu właśnie dochodzimy do jednego z głównych problemów związanych z Twoją organizacją oraz ogólnie protestantyzmem, mianowicie oderwania ich od historii wczesnego Kościoła i od pierwszych chrześcijan.Niestety, lekką ręką wyrzucacie pierwsze wieki Kościoła i wierzenia chrześcijan przez okno, jeśli nie pasują one do waszej doktryny.


Na wszystkie twoje cytaty odpowiedz jest jedna.
Jeśli coś twierdzisz zacytuj gdzie to napisano w Słowie Boźym.
Bo tak to dyskusja z Tobą wyglada jak dyskutują dzieci w piaskownicy.
„ ty jesteś głupi, nie ty , nie to ty jesteś głupi.”

_________________
Na pytanie czy ty jesteś JA?
odpowiadam : JA JESTEM


Pn lip 01, 2019 2:51 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Wt maja 28, 2019 5:20 pm
Posty: 53
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Pytania o grzech
Jak wygląda sprawa jeśli chodzi o sąd szczegółowy?
definicji z KK pisze że będzie nasze życie odnoszone do Chrystusa, co niektóre jakby źródła podają że będzie nasze życie porównywane do życia Chrystusa.
Czy to nie oznacza przypadkiem że grzechem jest korzystanie z telefonu czy z Linuxa czy z różnych rzeczy które tworzyli grzeszni albo niewierzący albo źli ludzie?
Albo czy to nie oznacza że na przykład chodzenie w białej bluzie to grzech i że większość rzeczy powinniśmy uważasz za grzech bo nie wiemy czy Jezus tak robił ?

Następne pytania ocierające się o absurd.. (PW)


Pn lip 01, 2019 10:48 pm
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1746
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Prowadziłem życie hulaszcze
Chcialbym oficjalnie poinformowac ze chhoc system forum pozwala na uzycie czyichs wypowiedzi na forum do innych celow, to ja zabraniam komukolwiek kto nie uznaje choc jednej mojej wypowiedzi by mial prawo do wykozystania ktorejkoolwiek, bo skoro nie uznaje jednej to nie uznaje zadnej, czyli bedzie to wykozystanie nie majace sensu, wiec musze oznajmic ze bedzie po prostu nielegalne.
Kozystajac choc z jednej wypowiedzi w czymkolwiek czy to wlasnych opisach czy interpretacjach Pism, bedzie jednoznaczne z uznaniem wszystkich moich wypowiedzi w jakimkolwiek temacie i po jakimmkolwiek wczesniejszym nickiem.
Jeli ktokolwiek uzyje ktorejkkolwiek wyoowiedzi w przeciwnych sobie znavzeniach bedzie nielegalne i przynoszace konsekwencje pprawne co do uzycia ich bez autoryzacji. Autoryzacja sa jedyynie zgodne ze soba interpretacje wszystkich wypowiedzi i zadna nie moze byc zaprzeczeniem innej.
Prosze o traktowanie tego postu jako warunku prawnego uzycia jakiejkoolwiek czesci wypowiedzi i jej interpretacji ktora bedzie niezgodna z innymi mooimi wypowiedziami. to jest po prostu warunek prawny dajacy prawo do swobodnego wykozystania moich wypowiedzi nna tym forum.
Po prostu, jesli cokolwiek jest niewlasciwe dla ciebie, to nie moze byc przez ciebie w jakikolwiek sposob wykozystane nawet w pozytywny sposob.
Kazdy ma do moich wypowiedzi prawo kopiowania, pod warukiem ze uznaje je wszystkie.

_________________
someone1@opoczta.pl


Pt lip 12, 2019 3:00 pm
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1746
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Prowadziłem życie hulaszcze
By bylo to jasniejsze, to kazdy kto negatywnie sie wyrazil na temat mojego ktoregokoolwiek wpisu na forum nie nabywa prawa do jego wykozystania w jakikolwiek sposob,czy to interpretacyjny czy doslowny, czy tez cytowania, lub wykozystania we wlasnych opracowaniach interpretacji Pism, lub ksiazek. Wylaczone moga byc jedynie uzycia poprzedzajace ten wpis, a jesli chodzilo by o ksiazki to istotna jest data przekazania do druku w porownaniu z data tego powyzszego wpisu.

_________________
someone1@opoczta.pl


Pt lip 12, 2019 3:11 pm
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1746
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Herezja kultu nauki
Ziemia jest plaska i podtrzymuja ja potezne kamienne filary. :-)
Jest to nawet udowodnione przez geologow. :-)

_________________
someone1@opoczta.pl


Cz lip 18, 2019 9:02 pm
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1746
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Herezja kultu nauki
Alez ziemia jest plaska, wystarczy sprawdzic posiomica, nawet wzdluz rownika. :-)
No, moze bedzie troche gorek i dolkow po drodze, ale ogolnie jest plaska. :-)

Trudniej bedzie sprawdzic czy stoi na filarach, ale tu z pomoca przychodzi geologia, ktora takze potwierdza Potop, ktory byl skutkiem zapadniecia sie tych filarow.


Wybacz, ale to dział naukowy. Coś co jest prawdą/fałszem mieści się w tym dziale lub już nie. (merss)

_________________
someone1@opoczta.pl


Pt lip 19, 2019 8:36 am
Zobacz profil
Online
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 939
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Post Re: Herezja kultu nauki
Prędzej wytłumaczysz teorię ewolucji kreacjoniście, Panie Rutusie, niż Yarpenowi lub Barneyowi jakikolwiek bardziej złożony koncept. Podziwiam Twoją cierpliwość, ale obawiam się, że tracisz czas.


Ostatnio edytowano Wt lip 23, 2019 10:11 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

Podeślij info na PW, by sobie przeczytał ten post



Wt lip 23, 2019 10:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: "Nienawiść" - wg Szymborskiej
Może Szyborska-Rottermund chce nas tutaj przekonać, że antysemityzm wziął się znikąd. Że jest skutek bez przyczyny.


N sie 11, 2019 8:32 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2782
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Post Re: "Nienawiść" - wg Szymborskiej
Wespecjan napisał(a):
Może Szyborska-Rottermund chce nas tutaj przekonać, że antysemityzm wziął się znikąd. Że jest skutek bez przyczyny.

Pewnie wziął się z zazdrości. Jak tylko się znajdzie jakiś wybitny człowiek, to okazuje się, że ma ... żydowskie korzenie :x

_________________
Ateizm to wiara w istnienie bytu pozbawionego racji bytu © towarzyski.pelikan


N sie 11, 2019 8:39 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 261 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL